Po szybko straconej bramce, żółto-biało-niebiescy musieli długo gonić wynik. Udało się dopiero 20 minut przed końcem meczu. Mówi trener Motoru, Stanisław Szpyrka: - To był mecz z dwiema różnymi połowami. Zdecydowanie ta pierwsza dla Śląska II. Straciliśmy bramkę po błędzie indywidualnym i nie potrafiliśmy się z tego podnieść. W szatni powiedzieliśmy sobie parę rzeczy i zaczęliśmy już funkcjonować. W drugą połowę weszliśmy lepiej, pokazaliśmy też to, co chcieliśmy pokazać w pierwszej. Strzeliliśmy bramkę na 1:1 i wywieźliśmy punkt z trudnego terenu, jakim jest Wrocław. Z tego się musimy cieszyć. Jest jednak też dużo elementów do poprawy jeżeli chodzi o naszą grę i styl. Będziemy musieli jak najszybciej wyciągnąć wnioski z ustawienia oraz składowych, jakie mają na celu występy poszczególnych zawodników pierwszej jedenastki.
Okazja, by wnioski wcielić w życie już w najbliższy weekend. 4 września Motorowcy na Arenie zmierzą się ze Zniczem Pruszków. Motor Lublin jest obecnie przedostatni w drugoligowej tabeli. Znicz jest na 6. miejscu.