Okupacja niemiecka w Polsce była jednym z najokrutniejszych systemów represji w Europie. Za pomoc Żydom groziła kara śmierci - nie tylko dla osoby udzielającej wsparcia, ale często także dla jej najbliższych. Mimo to tysiące Polaków decydowało się na pomoc, kierując się współczuciem, wiarą i poczuciem moralnego obowiązku. Dzięki ich postawie życie ocaliły dziesiątki tysięcy ludzi.
Szczególnym symbolem tego heroizmu pozostaje rodzina Ulmów. Wiktoria i Józef wraz z siedmiorgiem dzieci zapłacili najwyższą cenę za ukrywanie Żydów. Ich historia, choć miała zostać zatarta przez okupanta, stała się jednym z najważniejszych świadectw człowieczeństwa w obliczu zła.
Uroczystości i refleksja w Lublinie
Jedne z głównych obchodów odbyły się w Lublinie, gdzie uroczystości rozpoczęła Msza Święta w archikatedrze lubelskiej. Podczas liturgii podkreślano, że decyzje podejmowane przez Polaków w czasie wojny wynikały nie tylko z odwagi, ale także z głęboko zakorzenionych wartości - wiary, miłości bliźniego i poczucia odpowiedzialności za drugiego człowieka.
W homilii zwrócono uwagę na to, że pamięć o ratujących Żydów nie powinna ograniczać się jedynie do historii, lecz stanowić wyzwanie dla współczesnych.
- Kluczowym motywem jest tu idea chrześcijańskiego poświęcenia, zilustrowana tragizmem losów tych, którzy niosąc pomoc, sami dzielą los potrzebujących. Ostatecznym celem jest zachęta do naśladowania Jezusa, które objawia się w gotowości do współcierpienia z innymi - mówił w czasie homilii ks. Bogusław Suszyło, który głosi rekolekcje w parafii archikatedralnej. Kapłan podkreślił również, że prawdziwa solidarność wymaga gotowości do działania, często kosztem własnego komfortu, a nawet bezpieczeństwa.
„Sprawiedliwość, która kosztowała życie”
Druga część uroczystości odbyła się na Placu Litewskim w pobliżu Poczty Polskiej, gdzie zainaugurowano wystawę pt. „„Śmierć za człowieczeństwo. Rodzina Ulmów” . Podczas uroczystości przedstawiciele Instytut Pamięci Narodowej przypominali, że wiele historii wciąż pozostaje nieznanych. Badania nad losem osób ratujących Żydów są nadal prowadzone, a kolejne świadectwa wychodzą na światło dzienne dzięki pracy historyków i pamięci lokalnych społeczności.
- To dzień oddania sprawiedliwości tym, którzy za swoją postawę zapłacili najwyższą cenę. Ich wybór nie był oczywisty, ani łatwy - oznaczał życie w ciągłym strachu, a często także tragiczną śmierć - mówił Radosław Brzózka z IPN w Lublinie. Podkreślił również, że choć w zamierzeniu okupanta ich historia miała zniknąć, dziś Ulmowie - od 2023 roku błogosławieni Kościoła katolickiego - są wzorem życia rodzinnego i społecznego oraz świadectwem wartości ważniejszych niż własne bezpieczeństwo.
Jednym z niedawno odkrytych przykładów jest historia rodziny Pochwatków z Lubelszczyzny, zamordowanej przez Niemców za ukrywanie Żydów. Ich los przez lata pozostawał zapomniany, jednak dzięki badaniom udało się przywrócić pamięć o tej tragedii i potwierdzić jej przebieg.
- Ich dramat przez lata pozostawał w pamięci lokalnej społeczności, mimo że okupanci starali się zatrzeć wszelkie ślady zbrodni. Niemcy zabili ich w okrutny sposób. Zarówno ojca tej rodziny, jak też żonę i dwójkę czy dwie jego jego córki, z czego jedna córka najstarsza była już w zaawansowanej ciąży w dziewiątym miesiącu ciąży - mówił dr Robert Derewenda, dyrektor IPN w Lublinie.
Cicha pomoc i wielkie ryzyko
Ważną rolę w ratowaniu Żydów odegrały także zgromadzenia zakonne i osoby duchowne. W klasztorach i sierocińcach ukrywano dzieci, które dzięki temu miały szansę przetrwać wojnę. Była to działalność niezwykle ryzykowna - okupant traktował ją jako poważne przestępstwo. Jedną z postaci szczególnie związanych z Lublinem jest bł. Marta Wołowska - zakonnica, która poświęciła życie pomocy innym. Aresztowana przez Gestapo i rozstrzelana w 1942 roku, do dziś pozostaje symbolem bezinteresownej służby i odwagi.
- Kluczowym motywem jej życia jest heroiczna postawa podczas II wojny światowej, kiedy to prowadząc dom dla sierot na Wołyniu, z wielkim poświęceniem ratowała osoby pochodzenia żydowskiego. Za swoją działalność i „matczyne serce” została aresztowana przez Gestapo i poniosła męczeńską śmierć przez rozstrzelanie w Słonimiu w 1942 roku. Obecnie postać ta służy jako symbol polskiej pomocy Żydom, jednocząc przedstawicieli władz i mieszkańców Lublina w dorocznym, uroczystym oddawaniu jej hołdu - mówi ks. dr Krzysztof Kwiatkowski, proboszcz parafii archikatedralnej w Lublinie.
Ci którzy mieli okazję poznać s. Martę mówili, że była jak matka. Miała dar skupionego słuchania. Była energiczna i realnie patrząca na życie. Słynęła ze szczególnej troski o wychowanie dzieci i młodzieży oraz opieki nad ubogimi. Czyniła to niezależnie od narodowości i wyznania.
Kiedy zaczęła się II wojna światowa, s. Marta pracowała na placówce w Słonimie (dziś Białoruś). Najpierw musiała uciekać przed sowieckimi żołdakami. 25 czerwca 1941 r. do Słonima wkroczyli Niemcy. Siostry mogły powrócić do klasztoru. Jednak wkrótce zaczęła się eksterminacja Żydów i niszczenie polskiej inteligencji. 8 września 1942 r. s. Marta została wezwana na Gestapo. Oskarżano ją o ukrywanie żydowskiej dziewczynki – „przewinienie”, za które karą była śmierć. Szantażowano, ostrzegano, grożono i tym razem wypuszczono na wolność.
- Gdy Niemcy likwidowali getto, uciekła grupa Żydów. Znaleźli schronienie w klasztorze. S. Marta wiedziała dobrze, że za udzielenie pomocy uciekinierom grozi śmierć. Gestapo przyszło po siostrę przełożoną 18 grudnia 1942 r. około godziny 23. Do przełożonej dołączyła s. Ewa Noiszewska, również błogosławiona, która nie chciała puścić s. Marty samej - dodaje ks. K. Kwiatkowski.
Nad ranem, 19 grudnia 1942 roku, gdy było jeszcze ciemno, wszystkich wywieziono więźniów na Górę Pietralewicką, położoną 2 km od Słonimia. Tu polecono im się rozebrać. Skazańcy kładli się ciasno obok siebie w dołach po wybranym żwirze. Pluton egzekucyjny strzelał do leżących z broni maszynowej. Kładła się na nich następna „warstwa” ludzi i kolejne serie. S. Marta trzymała uniesioną do góry rękę z krzyżem. Przed śmiercią zdążyła wykrzyknąć: „Boże! Przebacz im, bo nie wiedzą czynią!”.
Beatyfikował ją św. Jan Paweł II w Warszawie 13 czerwca 1999 roku w grupie 108 męczenników II wojny światowej. Jej obraz jest umieszczony w archikatedrze lubelskiej, upamiętnia ją także tablica na kamienicy przy Krakowskim Przedmieściu 62, w miejscu gdzie się urodziła 12 października 1879 roku.
Pamięć, która zobowiązuje
Tysiące Polaków zaangażowało się w pomoc Żydom. Tylko niewielka część z nich została uhonorowana medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata. Dzięki poświęceniu Polaków śmierci z rąk okupantów uniknęło kilkadziesiąt tysięcy Żydów. Około tysiąc z pomagających zapłaciło za swój heroizm życiem. W 1995 r. Wiktorię i Józefa Ulmów zaliczono w poczet Sprawiedliwych wśród Narodów Świata (największą grupę wśród uhonorowanych przez izraelski Instytut Yad Vashem stanowią Polacy). W 2003 r. rozpoczął się proces beatyfikacyjny bohaterskiej rodziny.
Narodowy Dzień Pamięci Polaków ratujących Żydów został ustanowiony w 2018 roku z inicjatywy Andrzeja Dudy. Celem ustanowienia tego dnia jest nie tylko upamiętnienie bohaterów, ale także kształtowanie świadomości historycznej i przypominanie o wartościach, które w najtrudniejszych czasach pozwalały zachować człowieczeństwo.
Pamięć o tamtych wydarzeniach wciąż jest żywa. To nie tylko hołd dla przeszłości, ale również ważna lekcja na przyszłość - przypomnienie, że nawet w obliczu największego zagrożenia człowiek może wybrać dobro.