EDK Lublin 2026. Cisza, modlitwa i spotkanie z Bogiem oraz samym sobą [AUDIO]

2026-03-14 11:19

Ponad 2 tysiące osób wyruszyło z Lublina w Ekstremalnej Drodze Krzyżowej. Najpierw była Msza w wypełnionej po brzegi archikatedrze lubelskiej a potem całonocna piesza wędrówka przez miasto ale też polnymi i leśnymi drogami.

Uczestnicy EDK na Placu Katedralnym

i

Autor: Ekstremalna Droga Krzyżowa Lublin/ Facebook Uczestnicy EDK na Placu Katedralnym

- Przede wszystkim ludzie chcą odnaleźć samego siebie w czasie Wielkiego Postu, który nas przygotowuje do Świąt Wielkanocnych. To oznacza, że ten krótki czas, bo to jest jedna noc, bardzo intensywny wysiłek, bo to jest 40 parę kilometrów mamy w nogach, intensywne rozważania, które pozwalają odkryć samego siebie - to wszystko powoduje, że jest to niezapomniany czas i dlatego tysiące ludzi tutaj w Lublinie zawsze chce iść i w ten sposób odkrywać swoje drogi. Już 12-sty raz organizujemy Ekstremalną Drogę Krzyżową. Mogę powiedzieć, że w tej chwili wytworzył się taki fajny fenomen, że w pracy, na ulicy, gdziekolwiek pytają się ludzie: "czy idziesz na EDK, czy będziesz na EDK"? A więc jest to pewnego rodzaju ruch społeczny, który już stał się takim udziałem wszystkich ludzi. To jest ciekawe, idą bardzo młodzi ludzie, idą w średnim pokoleniu, ale jak idą ludzie powyżej 70, a tacy idą, to ja naprawdę jestem pełen uznania, bo wiem, że to jest niesamowite. Choć kiedyś pamiętam, na samym początku jak EDK pierwszy raz szło z Lublina ja już byłem padnięty, zmęczony, naprawdę wykończony psychicznie, bo już pamiętam, że lał deszcz straszny a koło mnie pani w takich zwykłych budkach z siateczką po 70-tce na pewno, jak torpeda myk i pobiegła. Mówię: "Nie no, ja nie wierzyłem. Ja patrzyłem niedowierzaniem, a ja niby młody jeszcze wtedy, ale i umierałem". To więc to jest niesamowite, że tutaj każdy się odnajduje w tym miejscu - mówi organizator kilkunastu EDK w Lublinie, ksiądz Mirosław Ładniak.

Dlaczego wybiera się taką formę przeżywania Wielkiego Postu? - Chyba dlatego, że odbiega od wszystkiego tego, co się teraz dzieje. To jest takie coś, bardzo osobistego, w porównaniu do tego chaosu ogólnego, który nas otacza, to jest taka forma wyciszenia. Na pewno trzeba mieć ciepłe ubranie, odpowiednie buty, no i przynajmniej minimalną formę fizyczną i chęć przede wszystkim. Chęć najbardziej motywuje człowieka do pójścia dalej. Do przeżywania EDK na pewno trzeba się przygotować dużo wcześniej, żeby to właśnie nie był typowo fizyczny marsz, tylko duchowa sprawa, więc przygotowujemy się do tego wcześniej - mówi Katarzyna, uczestniczka EDK Lublin.

- Po prostu idę podziękować za to, co dostaję. Miesiąc temu miałem zawał. Idę w tej trasie raz podziękować, dwa przeżywać to, czego kiedyś nie byłem w stanie przeżywać. Z racji tej, że trochę się pozmieniało w moim życiu. Idę, jestem szczęśliwy. że mogę iść, że mi zdrowie pozwala. To chyba to wdzięczność do Pana Boga za to, że że mogę nawet uczestniczyć w tym. Chodzę bardzo dużo z pieskiem na spacer. Jak wychodzę to tak w granicach 10-20 km idziemy na spacerek. I to takie moje przygotowanie. Wybrałem najkrótszą trasę. W przyszłym roku, daj Boże pójdę dłuższą - mów Andrzej, również uczestnik lubelskiej EDK.

Osoby, które wyruszyły na lubelską EDK miały do wyboru 9 tras o różnej długości, do 30 do 50 kilometrów i różnym stopniu trudności.

Relacja z wyjścia na szlak lubelskiej EDK. Posłuchaj: