Rozwiązanie zawiera nowelizacja ustawy o kierujących pojazdami ale ja dotąd ministerstwo infrastruktury jej nie opublikowało. Tak branża szkolenia kierowców komentuje tragiczny wypadek drogowy sprzed kilku dni w Lublinie. Jak mówi Maciej Kulka, właściciel jednej ze szkół nauki jazdy w Lublinie: - Jest kilka pilnych tematów, którymi trzeba się zająć by pomóc młodym osobom być dobrymi kierowcami. Po pierwsze, w Polsce jest wadliwy system egzaminowania. To jest chyba jeden z najgorszych w Europie, najbardziej skomplikowany i prze-regulowany. My, jako instruktorzy nauki jazdy, zamiast skupiać się na kształtowaniu dobrych nawyków i pokazywaniu podstaw bezpiecznej jazdy - niestety skupiamy się na tym, by ten człowiek potrafił zdać egzamin. Mało tego - są inne interpretacje tych samych przepisów dotyczących egzaminowania pomiędzy poszczególnymi województwami. Wypadek sprzed kilku dni to sytuacja tragiczna dla rodzin, przyjaciół i całego otoczenia ofiar. Najgorsze jest to, że w Polsce od kilku lat mamy przygotowane przepisy, które mogłyby temu zapobiec i budować świadomość młodych kierowców. Niestety jednak Ministerstwo Transportu nie miało czasu, by opublikować odpowiednie rozporządzenie. Resort zasłania się rzekomo nie działającym systemem CEPiK 2. Tymczasem my, jako branża szkoleniowa, jesteśmy zdania, że nie trzeba wprowadzać CEPiK 2, żeby wprowadzić prawo jazdy terminowe. Można albo określić datę ważności prawa jazdy i wtedy osoba, która skończyłaby kurs na prawo jazdy musiałaby przejść dwa dodatkowe szkolenia. Jedno dotyczyłoby bezpieczeństwa z zakresu ruchu drogowego w ośrodku egzaminowania a drugie na płycie poślizgowej. Z chwilą, kiedy dostarczy zaświadczenie do Wydziału Komunikacji ten wystawia nowe prawo jazdy i temat jest zamknięty. Są środki techniczne i prawne aby poprawić jakość nauczania i nie uczyć ludzi pod egzamin.
- Nie brakuje także rodziców, którzy wymagają od instruktorów, by ich dzieci zdały egzamin na prawo jazdy za pierwszym razem. To nie jest istotne, za którym razem zda się egzamin. Uważam, że ktoś zda za drugim czy za trzecim razem będzie lepszym kierowcą i będzie podchodził z większą pokorą niż tak osoba, która zdała za pierwszym razem. Tak która zda za pierwszym będzie uważała się za osobę najlepszą, wspaniałą a nie będzie miała samooceny - dodaje Maciej Kulka.
- Pandemia i izolacja przyczyniły się do małej odporności emocjonalnej u młodych ludzi. Te dzieci były zamknięte przez dwa lata w domu. Było nauczanie online, w-f online. Do tego zero kontaktu z rówieśnikami, zero interakcji, możliwości wyładowania stresu, dyskoteki, czegokolwiek. Te dzieci były tego pozbawione. Nagle taka osoba, która w wieku 16 lat była zamknięta na dwa lata w związku z Covidem w wieku 18 lat robi kurs na prawi jazdy. Po zdanym egzaminie uzyskuje dokument pozornie potwierdzający jej dorosłość, dojrzałość i dostaje samochód i dostaje "głupawki". W tym momencie te emocje, brak ich wcześniejszego wyładowania i opanowania emocji powoduje, że działa "psychologia tłumu". Ludzie się nakręcają, napędzają, nikt nie potrafi powiedzieć nie. Dochodzi do sytuacji, ze ktoś nagrywa taką jazdę, wszyscy robią sobie z tego zabawę. To nie jest jednak gra komputerowa, w której masz 10 żyć. Masz jedno życie i tu niestety to życie zostało stracone - mówi ekspert.