Motor Lublin i MOSiR osiągnęły, we wtorkowe popołudnie 14 kwietnia, porozumienie w sprawie wymiany płyty boiska. To oznacza, że lubelski stadion będzie gotowy na mecz z Lechem Poznań, który jest zaplanowany na 2 maja. Fachowcy od tego tygodnia zajmą się ułożeniem nowej murawy a kalendarz tak się ułożył, że przed żółto-biało-niebieskimi dwa mecze wyjazdowe. Pierwsze z nich to spotkanie z GKS Katowice.
- To była najsłabsza druga połowa, podczas meczu na Arenie z GKS, bo graliśmy w dziesiątkę. Pierwsza połowa była niezła w naszym wykonaniu, łącznie z tym, że odrobiliśmy straty. Myślę, że jedziemy do bardzo dobrej drużyny. My spięliśmy klamrą, bo uważam, że najgorszy mecz sezonu zagraliśmy w tamtej rundzie z Rakowem Częstochowa w Częstochowie. Spięliśmy to klamrą. Nie przegraliśmy też siódmego meczu, chociaż ten remis, w niedzielę u siebie z Rakowem, dla mnie osobiście jest jak porażka. Tak się wszyscy czujemy, ale jutro wstajemy, robimy analizę i budujemy się przed kolejnymi spotkaniami - mówi trener Motoru, Mateusz Stolarski.
Obecny sezon Ekstraklasy jest bardzo wyrównany. Niewielkie różnice punktowe sprawiają, że trudno wytypować zarówno mistrza Polski, jak i drużyny, które spadną do pierwszej ligi. - Mają na to wpływ co raz bardziej rozbudowane sztaby, które przygotowują własny zespół i rozpracowują przeciwników - uważa Stolarski. - Na pewno coraz bardziej są te sztaby liczne i one powodują lepsze przygotowanie do przeciwnika. Uważam sztab Rakowa za bardzo merytoryczny, więc to jest na pewno pierwsza rzecz. Druga rzecz jest taka, że każdy zespół ma w swoich szeregach przynajmniej dwóch, trzech piłkarzy, którzy wybijają się swoją indywidualnością. Mogą oni spowodować, że nawet najlepszy plan może być zły, ponieważ indywidualnością zadecydują o wyniku spotkania. I myślę, że to są dwa takie główne czynniki - podkreśla trener żółto-biało-niebieskich.
Mecz "Gieksy" z Motorem otworzy 29. kolejkę Ekstraklasy. Początek spotkania w piątek 17 kwietnia o 18.