- Ja idę z wnukami, nastawiam się duchowo na trudy, na pomoc bożą. Jak jest z intencją? Niesie się własną i od innych też. Mówiłam rodzinie i znajomym, że się wybieram. Wszyscy prosili o modlitwę i intencje, podawali swoje. Skąd decyzja, żeby iść właśnie tak rodzinnie? To dojrzewało już od dawna. Moje córki chodziły. Ja nie miałam możliwości wtedy z nimi pójść, więc tak częściowo chodziłam. Cały czas miałam tą nadzieję, że kiedyś pójdę na pielgrzymkę. Teraz dostałam emeryturę. Jestem już wolna tak jakby, więc decyzja, że muszę jednak spróbować. Pod swoją opieką mam czworo wnucząt, w wieku 14, 13 10 i 3 lata - mówi Pani Grażyna z parafii w Grabowcu.
Hasło tegorocznej lubelskiej pielgrzymki "Świadkowie nadziei", nawiązuje do hasła Roku Jubileuszowego "Pielgrzymi nadziei".