Jastków: Noc, cisza i 36 kilometrów drogi [Audio]

2026-03-25 13:07

To nie jest zwykłe nabożeństwo. Nie ma wygodnych ławek, ogrzewania ani wyznaczonej godziny zakończenia. Jest za to noc, cisza, zmęczenie i długa droga przed sobą. Właśnie tak wygląda Jastkowska Ekstremalna Droga Krzyżowa - inicjatywa, która dla wielu staje się jednym z najmocniejszych duchowych doświadczeń w ciągu roku.

Ekstremalne rekolekcje w drodze. Jastków zaprasza na nocną wędrówkę.

i

Autor: Archiwum parafii w Jastkowie / Materiały prasowe

W najbliższy piątek, 27 marca, uczestnicy wyruszą z parafii w Jastkowie, by pokonać blisko 36 kilometrów aż do sanktuarium w Wąwolnicy. Wszystko rozpocznie się o godzinie 18:00 Mszą Świętą, ale to dopiero początek. Prawdziwe przeżycie zaczyna się chwilę później - gdy każdy rusza w trasę… sam.

- Zależy nam na tym, żeby to było spotkanie osobiste. Nie grupowe wydarzenie, ale droga, którą każdy przechodzi indywidualnie - mówi ks. Paweł Bartoszewski, inicjator wydarzenia, proboszcz parafii NMP Królowej Polski w Jastkowie.

Droga, która zaczyna się w środku człowieka

Ekstremalna Droga Krzyżowa wpisuje się w ostatnie dni Wielkiego Postu - moment szczególny, tuż przed rozpoczęciem Wielkiego Tygodnia.

- Chcemy jeszcze mocniej przeżyć ten czas. Wielki Post sam w sobie jest wymagający, a ta droga jest jak jego kulminacja - tłumaczy ks. Bartoszewski.

Trasa prowadzi przez lokalne tereny : pola, wąwozy, mniej uczęszczane ścieżki. Nie jest to jednak spacer krajoznawczy. Choć, jak podkreślają organizatorzy, nawet w nocy można dostrzec piękno otaczającej przyrody.

Na szlaku znajdują się stacje Drogi Krzyżowej oznaczone czerwonymi lampionami. Ale nie ma obowiązku zatrzymywania się dokładnie w tych miejscach. Każdy uczestnik sam decyduje, kiedy i jak się modli.

- Można iść swoim tempem, zatrzymać się tam, gdzie czujemy taką potrzebę. To bardzo osobiste przeżycie - dodaje ks. Bartoszewski.

Bez wygód, bez skrótów

Organizatorzy nie ukrywają: to wydarzenie wymaga przygotowania. Nie tylko duchowego, ale też fizycznego. 36 kilometrów nocą, w chłodzie, czasem przy przymrozku to wyzwanie nawet dla osób przyzwyczajonych do aktywności. Dlatego ważne jest odpowiednie wyposażenie: ciepłe ubranie, termos z gorącą herbatą, coś do jedzenia, a nawet zapasowe skarpety.

- Lepiej być przygotowanym na trudniejsze warunki niż się ich spodziewamy - podkreśla ks. Bartoszewski.

Nie będzie też klasycznego oznakowania trasy ani opieki na całej długości. Uczestnicy korzystają z przygotowanego śladu GPS i sami odpowiadają za swoją drogę. Tylko początkowy odcinek zabezpieczy Ochotnicza Straż Pożarna z Jastkowa.

Każdy dochodzi w swoim czasie

Nie ma limitu czasu, nie ma rywalizacji. Pierwsi docierają do Wąwolnicy około drugiej w nocy, inni znacznie później. Liczy się nie tempo, ale droga - ta zewnętrzna i ta wewnętrzna. Bo choć celem jest sanktuarium, dla wielu najważniejsze dzieje się po drodze: w ciszy, w zmęczeniu, w chwilach zwątpienia i skupienia.

Jastkowska Ekstremalna Droga Krzyżowa to propozycja dla tych, którzy chcą na chwilę zatrzymać się inaczej niż zwykle. Wyjść z codzienności. Sprawdzić siebie. I być może - w tej nocnej wędrówce - usłyszeć coś więcej niż tylko własne kroki.

O tegorocznej Jastkowskiej Ekstremalnej Drodze Krzyżowej Małgorzata Oroń rozmawiała z ks. Pawłem Bartoszewskim. POSŁUCHAJ!

ks. P. Bartoszewski: "Jastkowska Ekstremalna Droga Krzyżowa wyruszy po raz trzeci"