Trener lubelskiej drużyny, Stanisław Szpyrka nie miał zbyt wiele do powiedzenia po końcowym gwizdku. - Mecz rozpoczęliśmy dobrze, strzelamy szybko bramkę, dominujemy na boisku, stwarzamy sobie kolejne sytuacje. Po jednej z nich sędzia nie odgwizdał ewidentnego rzutu karnego, który mogliśmy zamienić na bramkę i prowadzić 2-0. Niestety tracimy dwie bramki po błędach indywidualnych. Jedyne co teraz możemy powiedzieć, to przeprosić kibiców. Nie było możliwości, żeby tego meczu nie wygrać a jednak stało się inaczej.
Po przegranej na Śląsku Motor spadł na ostatnie miejsce w drugoligowej tabeli. Okazja do rehabilitacji i do pierwszej wygranej w sezonie już w najbliższą środę. Motorowcy na Arenie zagrają z KKS Kalisz.