Cudowne wydarzenia nastąpiły 3 lipca 1949 roku, czyli w Polsce komunistycznej. Pojawienie się krwawych łez na obrazie Maryi miało wówczas ogromne znaczenie dla wiary.
- To spowodowało naprawdę wielkie poruszenie. Do katedry ściągały tłumy, na co reagowały władze komunistyczne. Pielgrzymi nie mogli kupić biletów do Lublina, było też wiele osób aresztowanych. Ale były też cuda. Te wydarzenia dały początek modlitwie, która zaczęła się rodzić właśnie przed obrazem Matki Bożej - mówi proboszcz archikatedry, ks. Krzysztof Kwiatkowski.
Informacje o cudzie rozchodziły się po całej Polsce. Do dziś w uroczystościach biorą udział mieszkańcy z różnych stron kraju, a nawet spoza Polski.
- Jeśli chodzi o sam o cud łez, to wówczas została pobrana próbka płynu z obrazu. Był nawet chemik, któremu powierzono jej zbadanie, ale od razu stracił pracę. Badań nie udało się przeprowadzić, ale ważne jest to, co nosimy w sercu. Jest świadectwo wielu ludzi potwierdzone wiarą ludu. Ze strony Kościoła potwierdzeniem tego cudu jest ustanowienie święta Matki Bożej Płaczącej, a także coroczne uroczystości. W tym roku główna msza święta zostanie odprawiona o godzinie 19:00 na Placu Archikatedralnym. Uroczystościom będzie przewodniczył biskup charkowsko-zaporowski Paweł Gonczaruk zaproszony przez abp. Stanisława Budzika - dodaje ks. Kwiatkowski.
Po mszy świętej ulicami Lublina wyruszy procesja różańcowa. Na czas jej przejścia - w okolicach archikatedry - wystąpią utrudnienia w ruchu.
Anna Opasiak