Czwarta rocznica inwazji rosyjsko-ukraińskiej stawia pytania o perspektywę wojny. Priorytetem jest jej zakończenie. Jak mówi założycielka waszyngtońskiego Instytutu Na Rzecz Demokracji w Europie Wschodniej - w tej kwestii potrzebny jest nacisk, ale nie na ofiarę, a na agresora.
Tę wojnę przede wszystkim powinna zakończyć Rosja pod presją wszystkich państw. Obecnie prawie już nie ma nacisków kierowanych na Rosję. Sankcje są ciągle za małe, a moim zdaniem sytuacja ekonomiczna Rosji jest taka, że można na nią ciągle wywierać duży wpływ - mówi Irena Lasota.
Założycielka waszyngtońskiego Instytutu Na Rzecz Demokracji w Europie Wschodniej zaznacza, że w kontekście Ukrainy potrzebne jest również wzmacnianie międzynarodowej solidarności. Są to działania oddolne, które wzmacniają nie tylko kraj, ale przede wszystkim samych Ukraińców.
Ukraińcy przede wszystkim powinni skupić się na przetrwaniu, bo to są cztery lata kompletnie strasznej wojny. Natomiast Polska nie może dać się prorosyjskiej i antyukraińskiej propagandzie. Powinna też zwracać uwagę na wsparcie. Np. lubelskie Centrum Wolontariatu i Stowarzyszenie Solidarności Globalnej są w stanie pomagać Ukraińcom, ale też Kurdom, czy Gruzinom. To pokazuje, że solidarność międzynarodowa może być częścią naszego etosu - wyjaśnia rozmówczyni.
Irena Lasota przyjechała do Polski w ramach promocji książki "Jakub Karpiński Porcja Wolności". W Lublinie spotkała się z przedstawicielami lubelskiego wolontariatu, który wspiera Ukrainę w działaniach humanitarnych.
Anna Opasiak