Pierwsze egzaminy odbyły się w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Lublinie 7 stycznia - To dostosowanie się do rzeczywistości na rynku transportowym. Wymaga to jednak odpowiednich umiejętności technicznych - mówi Artur Gułkowski, egzaminator w WORD Lublin.
- Najważniejszą zmianą jest to, że w egzaminowaniu na kategorię C+E mamy teraz zestaw ciągnik siodłowy z naczepą. Reszta zasad egzaminu pozostała taka sama, tak jak było to do tej pory. Pierwsze egzaminy się odbyły i pierwszy egzamin, który się odbył, od razu był z wynikiem pozytywnym. Na pewno różnica jest w pewien sposób w prowadzeniu pojazdu. Kierowca musi pamiętać o tym, żeby sobie troszkę więcej zapewnić tego miejsca, szczególnie przy skręcaniu w prawo. Troszkę bardziej ta naczepa "zachodzi" przy skrętach, więc kierowca musi o tym pamiętać. Naczepa "zachodzi" też przednią częścią, przez gabaryt pojazdu, przez to, że zwisy z tyłu są dosyć długie. Technicznie jest trudniej po mieście manewrować takim zestawem. Dużo łatwiej było manewrować tandemem ciężarówki z przyczepą. Chodziło o to, żeby odzwierciedlić rzeczywistość w tych egzaminach, które my prowadzimy, tak żeby to miało przełożenie później na życie. Rzeczywistość jest taka, że transport odbywa się przede wszystkim ciągnikami z naczepą, a w niewielkim stopniu są to ciężarówki z tandemem. Część kolegów się przygotowywała do tego, żeby jeździć takim zestawem po mieście. Część ma pewne doświadczenie, więc niektórzy nie musieli tego robić, ale wymaga to pewnych ćwiczeń - dodaje egzaminator.
- Firmy transportowe proponowały, by kierowca po uzyskaniu uprawnień był od razu przygotowany do pracy - mówi Renata Bielecka, rzecznik prasowy WORD Lublin. - Zmiana została wprowadzona dlatego, że właściwie kierowcy zawodowi, cały transport opiera się na ciągniku siodłowym z naczepą. Stowarzyszenia transportowe chciały, żeby kierowca był od razu przygotowany do pracy, do tego, żeby jeździć, rozwozić towar, żeby wjechać w tą bramę, która jest przystosowana właśnie do ciągnika siodłowego z naczepą. W środę 7 stycznia były trzy egzaminy, na 8 stycznia zapisane były dwie osoby na egzamin. To dopiero niewielka ilość osób, ale uważam, że nie ma się co bać, trzeba podchodzić do egzaminu. Jeżeli ktoś chce być kierowcą zawodowym i jeździć właśnie ciągnikiem siodłowym z naczepą, to warto przygotować się do egzaminu i nie ma się co bać. Trzeba po prostu podejść i zdać egzamin na prawo jazdy. Myślę, że to nie jest aż takie trudne dla osób, które się decydują na to, żeby być kierowcą zawodowym - dodaje.
Przypomnijmy, do końca ubiegłego roku kandydat na kierowcę na kategorię C+E jeździł ciężarówką z przyczepą.