Obie bramki padły w pierwszej połowie zawodów. - Szacunek dla mojego zespołu za to, że nie dopuścili rywali do zbyt wielu sytuacji - powiedział po końcowym gwizdku trener Motoru, Mateusz Stolarski.
- To był bardzo zamknięty mecz. Drużyny miały po dwie sytuacje i remis jest jak najbardziej sprawiedliwym wynikiem - nie krzywdzi żadnej ze stron. Legia miała piłkę meczową w ostatniej akcji i Ivan wykazał się kapitalną interwencją, dla nas był rzut karny i słupek w pierwszej połowie - oczywiście był to strzał zawodnika gości, ale byliśmy bardzo blisko tej sytuacji. Legia strzeliła bramkę po rzucie rożnym i wykreowała w ostatniej minucie okazję stuprocentową. Można mieć wrażenie emocjonalne, że mogła wygrać mecz tą sytuacją, ale remis jest wynikiem sprawiedliwym. Zagraliśmy bardzo dobrze w obronie, nie dopuściliśmy zespołu z Warszawy do żadnej sytuacji, poza wcześniej wspomnianymi dwoma. Legia nie mogła sobie poradzić z naszym rozgrywaniem piłki, nie mogła nas złapać w pressingu, ale robiliśmy błąd, że po minięciu pressingu nie dostawaliśmy się szybciej między linie. W paru sytuacjach nam to wyszło i "Wolo" próbował zagrać dwa razy do "Czubiego", albo w ostatniej naszej sytuacji, kiedy Ivo próbował podawać do Haxhy, ale piłka była trochę za mocna. O to mamy do siebie największe, że tych piłek posyłanych między linie nie zamieniliśmy na lepsze sytuacje - dodał szkoleniowiec lubelskiej drużyny.
- To nasz piąty mecz bez porażki - dwa zwycięstwa i trzy remisy. To niezła seria, ale czujemy dzisiaj duży niedosyt, bo szczególnie w tej pierwszej połowie, w pierwszych 30 minutach mogliśmy się pokusić o bardziej klarowne sytuacje. Legia, tak jak wspomniałem przed meczem, dysponuje dużą jakością piłkarską i dzisiaj było widać, że ci piłkarze bardzo chcieli brać ciężar gry na siebie i tym bardziej duży szacunek dla mojego zespołu, że nie dopuścili do zbyt wielu sytuacji zespołu z Warszawy - podsumował Stolarski.
Kolejny mecz Motoru w sobotę 6 grudnia o 12:15 z Arką Gdynia. Będzie to rozgrywane awansem spotkanie rewanżowej rundy wiosennej.