Pokazali charakter i walkę do końca. Motor zremisował z Cracovią i zostaje w Ekstraklasie [AUDIO]

2026-05-18 12:47

Szalona końcówka meczu, dwa gole w kilka minut i jeden punkt na wagę utrzymania w Ekstraklasie. Motor Lublin zremisował w sobotę 16 maja 3-3 z Cracovią Kraków przy komplecie publiczności.

Jedną z bramek dla Motoru strzelił lider klasyfikacji strzelców, Karol Czubak

i

Autor: Motor Lublin/ Facebook Jedną z bramek dla Motoru strzelił lider klasyfikacji strzelców, Karol Czubak

Taki wynik gwarantuje żółto-biało-niebieskim pozostanie w piłkarskiej elicie. - Jestem dumny z tego, że zespół wrócił do gry i wdzięczny kibicom za to, że nas "nieśli" swoim dopingiem - powiedział po końcowym gwizdku trener Motoru, Mateusz Stolarski.

- W momencie, kiedy przegrywaliśmy 3:1, nasza sytuacja w tabeli robiła się troszkę poważniejsza i wtedy poznaje się mocny charakter. Dzięki wsparciu naszych kibiców, którzy nas z nieśli tym dopingiem, po prostu zaczęliśmy zagrażać. Było to jednak trudne, bo Cracovia ustawiła 11 ludzi przed polem karnym. Też trzeba wspomnieć o tym, że OK, są nisko w tabeli, ale doświadczenia i jakości tam nie brakuje. Dobrze bronili, ale udało nam się przez to przebić i stworzyliśmy sytuację. Dobre zmiany Kacpra Karaska, dobre wprowadzenie dośrodkowania piłki przez Filipa Wójcika dały nam bramkę na 3:2 i potem Kacper po dośrodkowaniu Wolskiego strzelił na 3:3. Więc cieszę się z tego comebacku mojego zespołu, bo po prostu trzeba oddać szacunek, że w tym trudnym momencie wróciliśmy do gry i zakończyliśmy ten mecz z jednym punktem - dodał Stolarski.

- Mamy punkt, który daje dam utrzymanie ale nie zmienia to faktu, że chcieliśmy wygrać ostatni mecz sezonu przed własną publicznością - przyznał szkoleniowiec żółto-biało-niebieskich. - Nie jesteśmy zadowoleni z tego, że nie wygraliśmy tego spotkania. Graliśmy u siebie przy komplecie publiczności i chcieliśmy ten ostatni mecz sezonu u siebie zakończyć trzema punktami i uplasować się w górze tabeli. Nie udało nam się tego zrobić z różnych względów. Wiedzieliśmy, że spotkamy się z zespołem walczącym już tak naprawdę o życie i o to, żeby się w tej lidze utrzymać. Cracovia wyszła bardzo agresywnie i w tych pierwszych 15 minutach nie do końca wyglądaliśmy tak, jakbym chciał. Trochę za dużo przegraliśmy pojedynków. Cracovia doszła do jednej sytuacji. Przy drugiej, po strzale z dystansu, zresztą całkiem niezłym, zdobyła bramkę na 1:0, ale po 20 minucie, może 23-ciej, odzyskaliśmy kontrolę. Już te nasze ataki były dynamiczne i na pewno był to zresztą szybki mecz. Nasze ataki były takie, że czułem, że możemy za strzelić bramkę. Padła po stałym fragmencie gry. Cieszę się, że kolejny mecz z rzędu strzelamy bramkę po stałym fragmencie gry. Do przerwy schodzimy z wynikiem remisowym. Po przerwie druga bramka Cracovii to jest najwyższy poziom i ciężko przed takim czymś się wybronić. Bramka numer trzy padła po naszym błędzie i nie ma się tutaj co oszukiwać. Za szybko wznowiony wrzut z autu, nieprzygotowane pozycje i powinniśmy ratować tą akcję i wybić piłkę w trybuny lub po prostu za siebie, a nie próbować rozgrywać. I to jest błąd, który biorę na siebie - podsumował trener Stolarski.

W ostatniej kolejce Motor zmierzy się na wyjeździe z Legią Warszawa. Mecz rozpocznie się w sobotę 23 maja przy Łazienkowskiej o 17:30.​

Mówi trener Motoru Lublin, Mateuz Stolarski. Posłuchaj: