Obie drużyny miały swoje szanse na zgarnięcie pełnej puli ale spotkanie zakończyło się podziałem punktów. - Mecz dobry dla kibiców, ponieważ dwie drużyny chciały grać w piłkę i kreować dużo akcji ofensywnych. Radomiak był dobrze przygotowany taktycznie na to spotkanie. Chcę pochwalić swój zespół za to, że powoli te drugie połowy zaczynają w naszym wykonaniu dobrze wyglądać, bo czy z Radomiakiem, czy z Górnikiem Zabrze, one były mimo wszystko lepsze w naszym wykonaniu, niż poprzednie. Dobra reakcja drużyny po stracie bramki na 1:1. Tam stworzyliśmy co najmniej dwie, trzy okazje. Słupek Ndiaye po strzale z dystansu. Świetna interwencja Filipa po uderzeniu choćby ze stałego fragmentu gry głową Marka Bartosa. Może trochę lepiej powinniśmy z jedną, dwie kontry zakończyć uderzeniem, ale ogólnie ogólnie uważam, że całkiem niezły mecz w naszym wykonaniu - powiedział trener lubelskiej drużyny, Mateusz Stolarski.
- Wiadomo, straciliśmy bramkę po naszym błędzie, który jest jakby wpisany w grę Motoru Lublin i czasem zdobywasz po takiej sytuacji bramkę jak z Lechem Poznań, czasem tracisz. Ivan z automatu chciał zagrać do Sampera, który był ustawiony wyżej. Stąd wpadła ta bramka. Natomiast podobnie jak tutaj z Filipem kiedyś popełnił błąd, dzisiaj wybronił dwie, trzy sytuacje. Ivan nie jeden mecz Motorowi wybronił. Teraz zdarzył się błąd, który kosztował nas dwa punkty, bo punkt zdobywamy na wyjeździe, na trudnym terenie. Radomiak strzelił tutaj najwięcej bramek w ostatnim czasie. Oczywiście jesteśmy niezadowoleni, że nie udało się strzelić bramki na 2:1, ale też zdajemy sobie sprawę, że graliśmy przeciwko naprawdę solidnie przygotowanemu zespołowi, który też miał swoje okazje i bierzemy ten punkt. Nie przegrywamy szósty mecz z rzędu, w tym cztery zwycięstwa, więc należy być optymistą przed kolejnymi meczami - podsumował szkoleniowiec żółto-biało-niebieskich.
Okazja by zdobyć komplet "oczek" już w najbliższą niedzielę. Motor 11 kwietnia podejmie na Arenie Raków Częstochowa. Pierwszy gwizdek o 14:45.