Służby w klasztorze Dominikanów w Lublinie [AUDIO]

2024-12-26 10:33

Na zlecenie Prokuratury Krajowej funkcjonariusze przeszukali lubelski klasztor w którym rzekomo miał się ukrywać Marcin Romanowski. Do zdarzenia doszło w czwartek 19 grudnia. W dniu, gdy Węgry przyznały azyl polityczny poszukiwanemu posłowi.

Obustronny ołtarz w klasztorze oo. Dominikanów w Lublinie

i

Autor: Archiwum serwisu

Na polecenie Prokuratury Krajowej sześciu funkcjonariuszy w kominiarkach z kamerami i aparatami fotograficznymi weszli na teren klasztoru w Lublinie. O sprawie jako pierwsza poinformowała 25 grudnia Telewizja Republika. Akcja miała związek z podejrzeniem, iż ścigany listem gończym i Europejskim Nakazem Aresztowania były minister sprawiedliwości mógł ukrywać się na terenie klasztoru po wyjściu z lubelskiego szpitala wojewódzkiego.

- Dokładnego przeszukania obiektu klasztornego wraz z częścią mieszkalną braci, które trwało ok. dwóch godzin, dokonało sześciu policjantów w kominiarkach. W trakcie przeszukania policjanci fotografowali nasze pomieszczenia klasztorne, w tym cele zakonne. W tym czasie nad klasztorem latały policyjne drony – napisał o. Łukasz Wiśniewski, prowincjał polskich dominikanów.

Prowincjał ojców dominikanów poinformował o. Dariusza Wilka, Przewodniczącego Konferencji Wyższych Przełożonych Zakonów Męskich w Polsce oraz metropolitę lubelskiego , abp. Stanisława Budzika.

List o. Ł. Wiśniewskiego, prowincjała ojców Dominikanów w Polsce.

i

Autor: Ojcowie Dominikanie/ Materiały prasowe List o. Ł. Wiśniewskiego, prowincjała ojców Dominikanów w Polsce.

- O sytuacji w klasztorze lubelskich Dominikanów dowiedzieliśmy się już po fakcie, wtedy kiedy media podawały od pewnego czasu, że pan Romanowski przebywa poza granicami Polski. Tym bardziej bulwersujące jest podejrzewanie braci z lubelskiego klasztoru Dominikanów o ukrywanie człowieka, który poszukiwany był listem gończym. Nie zasłużyli sobie lubelscy Dominikanie na takie traktowanie, żeby do klasztoru wchodzili policjanci w kominiarkach z bronią palną, żeby na klasztorem latały drony, żeby ich cele były fotografowane - komentuje ks. dr Adam Jaszcz, rzecznik archidiecezji lubelskiej.

Jednocześnie ks. Jaszcz podkreśla bezprecedensowy charakter incydentu w kontekście powojennej historii Polski, apelując o dokładne zbadanie sprawy i pociągnięcie winnych do odpowiedzialności, wraz z publicznym przeprosinami. Głównym tematem sprawy jest obrona godności i praw klasztoru, a celem – skłonienie władz do reakcji i naprawienia krzywdy.

- Mieliśmy po 1989 roku różne rządy w Polsce. Nigdy nic takiego się nie zdarzyło. Powiem więcej, nic takiego nie zdarzyło się nawet przed rokiem 1989. Po raz ostatni integralność klasztoru została naruszona w czasach II wojny światowej. Jest to sytuacja absurdalna, żenująca i w pełni solidaryzujemy się z treściami, które w swoim liście zawarł prowincjał polskich dominikanów. Mam nadzieję, że ta sprawa zostanie zbadana i pod kątem prawnym, że wobec winnych zostaną wyciągnięte konsekwencje, jeżeli pewne zasady zostały złamane. Na pewno powinno paść słowo przepraszam. Z pewnością zostały złamane też dobre obyczaje – dodaje ks. A. Jaszcz.

Prowincjał polskich dominikanów jednocześnie podjął decyzję o zwróceniu się do Prokuratury Krajowej z zażaleniem na podjęte działania.

O stanowisku Kurii Metropolitalnej w Lublinie na działania przeprowadzone przez służby w klasztorze oo. Dominikanów mówi ks. Adam Jaszcz. POSŁUCHAJ!

ks. A. Jaszcz: "Przeszukanie klasztoru ojców Dominikanów jest działanim absurdalnym i bulwersującym"