Od marca 2026 osoby w młodszym wieku, niż dotychczas, będą mogły zapisać się na kurs na prawo jazdy. - Obniżenie wieku na prawo jazdy z 18 lat na 17 i to będzie już wchodziło 5 marca. Czyli od 5 marca będziemy mogli zapisywać osoby na kurs, które ukończyły 16 lat i 9 miesięcy - mówi Maciej Kulka, współwłaściciel szkoły nauki jazdy i biegły sądowy ds. wypadków drogowych. Młodzi kierowcy po zdanym egzaminie będą mogli wsiąść "za kółko" pod pewnymi warunkami. Do ukończenia 18 lat będą jeździli z opiekunem, który ma powyżej 25 lat z minimum 5-letnim doświadczeniem za kierownicą. Wśród tegorocznych zmian są także te dotyczące branży transportowej. Od lipca w nowo rejestrowanych przyczepach i naczepach w pojazdach ciężarowych mają być dwie tablice rejestracyjne: naczepy/przyczepy ma być montowana również tablica samochodu ciężarowego lub ciągnika siodłowego.
- To zmiana, która wzbudziła dosyć mocne kontrowersje. Otóż od lipca w noworejestrowanych naczepach i przyczepach, pojazdach ciężarowych i też tych, które przekraczają dopuszczalną masę całkowitą powyżej 3,5 ton, mają być dwie tablice rejestracyjne. Ma być tablica rejestracyjna tej przyczepy lub naczepy i pojazdu, który ją ciągnie, czyli na przykład ciągnika siodłowego. Teoretycznie ma to służyć ułatwieniu identyfikacji w przypadku jakiegoś wykroczenia drogowego przez kierowcę. Ma to pomóc w sytuacji, kiedy ktoś tylko zarejestrował numery naczepy, a nie ma numeru pojazdu, który ją ciągnie, wtedy był problem z ustaleniem. Natomiast na dzień dzisiejszy tłumaczą się włodarze europejscy, że to ma poprawić bezpieczeństwo - wyjaśnia Maciej Kulka.
Bezpieczeństwo mają poprawić również kolejne odcinkowe pomiary prędkości. - Chodzi o upłynnienie ruchu na drogach ekspresowych i autostradach oraz uczenie kierowców spokojnej i bezpiecznej jazdy, bez gwałtownego przyspieszania i hamowania - dodaje Maciej Kulka. - To jest właśnie po to, żeby nauczyć nas pewnych nawyków, pewnego pozytywnego zachowania na drodze. Żebyśmy nie wpadali w jakąś pułapkę. To wygląda w ten sposób, że jeden kierowca jedzie szybciej, my widzimy go jako kierujący pojazdem. Aha, on jedzie, to ja też mogę, to ja się podłączę pod niego. Nagle się okazuje, że lewy pas jest zablokowany i prawym pasem się jedzie szybciej niż lewym. Wszyscy jadą jeszcze w odległości 2 metry od siebie "na zderzaku siedząc sobie", a prawy pas jest pusty i tym lewym pasem jadą sobie 100 na godzinę, a dozwolona prędkość jest 120. Każdy liczy na to, że będzie go mógł wyprzedzić, a nagle się okazuje, że wcale tak nie jest. Później dochodzi do kolizji, karamboli. Więc ten ruch, myślę, że zostanie uspokojony i nagle jadąc 120 na godzinę będziemy szybciej w domu - uważa.
- Odcinkowy pomiar prędkości dotyczy również wspomnianych wcześniej samochodów ciężarowych - przypomina Maciej Kulka. - I tu można się zdziwić, bo jeżeli na drodze ekspresowej, czyli jadąc w kierunku Warszawy dopuszczalna prędkość dla kierowcy ciężarówki jest 80 km/h, a on jedzie sobie na "odcięciu", czyli na kierowcy to nazywają "kagańcami". Ogranicznik prędkości ma zamontowany na 89, no to on już dostanie mandat, bo przekroczył dozwoloną prędkość i ten odcinkowy pomiar prędkości no niestety będzie go bolał. Aczkolwiek są pewne luki w przepisach, ponieważ w kodeksie wykroczeń jest taki zapis, że organ kontrolny ma wskazać w którym miejscu dokładnie doszło do naruszenia i kto doprowadził samochód podczas tego naruszenia. A z tych pomiarów odcinkowych prędkości czasami to nie wynika - mówi Maciej Kulka.
Do połowy 2026 roku odcinkowe pomiary prędkości pojawią się w 35 nowych lokalizacjach. W województwie lubelskim na S17 węzeł Kurów Zachód - węzeł Nałęczów oraz na S19 Lublin Węglin - Lublin Sławinek.