Żółto-biało-niebiescy czy "Medaliki"? Motor zagra z Rakowem [AUDIO]

2026-04-10 15:51

​Motor Lublin jest niepokonany od sześciu spotkań. Przedłużyć udaną serię będzie jednak niezwykle trudno. W niedzielę 12 kwietnia na Arenę przyjeżdża Raków Częstochowa.

Radość piłkarzy Motoru Lublin po strzeleniu gola

i

Autor: Motor Lublin/ Facebook Radość piłkarzy Motoru Lublin po strzeleniu gola

- "Medaliki" uskrzydlone awansem do finału Pucharu Polski po czwartkowej wygranej w rzutach karnych z GKS Katowice są naładowane pozytywną energią - uważa trener żółto-biało-niebieskich, Mateusz Stolarski. - Może to być spotkanie, które w tej końcówce sezonu może pchnąć Raków do dużych rzeczy. Oni musieli najpierw odrabiać straty z 0-2, potem dostawali ciosy wyrównujące po wcześniejszym prowadzeniu. Zwycięstwo było po rzutach karnych, gdzie widać było dobre przygotowanie do tych karnych, bo oprócz dwóch wybronionych to były też bardzo dobre uderzenia pewne. Taka pozytywna energia, myślę, że się wlała w ten zespół i oni na tej energii będą chcieli tutaj przyjechać, pomimo że mecze dzieli krótkie odstęp czasowy. Ja myślę, że na przykładzie Motoru Lublin, jeżeli jest dobra energia, zawziętość i też taka szerokość ławki, jak my mieliśmy w tamtym sezonie po meczu z Unią Skierniewice, wówczas to zwycięstwo wczorajsze Rakowa może spowodować, że ten mecz będzie jeszcze trudniejszy, niż miałby być po zwycięstwie na przykład w regulaminowym czasie - dodaje.

- Niezależnie jak długo potrwa ta udana seria i jaki jest przed nami przeciwnik, chcemy cieszyć się tą chwilą - mówi szkoleniowiec Motoru Lublin. - Bardzo się z tego cieszymy. Cały czas przemawiam do zespołu w ten sposób, żebyśmy się cieszyli tą chwilą. Szczególnie biorąc pod uwagę jaki to jest sezon. Nie jest łatwo nie przegrać sześciu kolejek z rzędu, dodatkowo cztery razy wygrywając, więc na pewno jesteśmy tym usatysfakcjonowani. Nie będę tutaj opowiadał bajek, że liczy się najbliższy mecz i inne rzeczy. Oczywiście, że to się liczy. Zawsze w piłce jest najważniejszy najbliższy mecz. Natomiast doświadczamy tej chwili, bo ta chwila nas buduje i też buduje mnie to, że nasza gra w defensywie stała się stabilniejsza. Widać, że te zwycięstwa nie są osiągane przypadkiem. Na pewno w paru meczach mamy tak zwane szczęście i albo ten fart, ale jesteśmy dobrze przygotowani do tych spotkań. Realizujemy plan. Oczywiście nie wszystko wychodzi jak choćby w poprzednim spotkaniu, ale to jest naturalna część piłki nożnej. A naszą moc pokazuje to, że pomimo straconej bramki w sposób, można to nazwać łatwy, następnie potem gramy cztery akcje utrzymując nasz styl grania. Dwie z tych czterech akcji dają nam sytuację bramkową, więc ten mental zespołu jest na bardzo fajnym poziomie. Patrzymy nadal w dwie strony, bo zwycięstwo Arki Gdynia spowodowało, że po tej kolejce odrobiliśmy punkt do góry i straciliśmy dwa punkty na dół, więc dalej musimy patrzeć w dwie strony. Natomiast no budujemy się tym momentem i chcemy wyjść na Raków i grać, mam nadzieję, przy pełnych trybunach. Dostałem ciekawą wiadomość, jeden z kibiców napisał w ten sposób, że "on nie prosi o puchary, on nie prosi o jakieś niesamowite zwycięstwa, on dziękuje za to, że w tym momencie sezonu, w którym teraz jest Motor, on może marzyć". To takie docenienie tej chwili i cieszę się, że mogliśmy sprawić, że kibice czują taką pozytywną energię i przyjdą nas wspierać. Zrobimy wszystko co w naszej mocy, żeby po prostu utrzymać tą serię najlepiej zwycięstwem na naszym stadionie - zapewnia Stolarski.

Pierwszy gwizdek w meczu Motor - Raków zabrzmi na lubelskim stadionie 12 kwietnia o 14:45. W związku ze śmiercią drugiego trenera reprezentacji Polski, a w przeszłości piłkarza, Jacka Magiery, mecz poprzedzi minuta ciszy.

Mówi trener Motoru Lublin, Mateusz Stolarski. Posłuchaj: