Jest śledztwo po śmierci konia na Służewcu

2026-01-26 10:24

Prokuratura wszczęła postepowanie dotyczące znęcania się nad zwierzęciem. Miało do tego dojść podczas wyścigów. Koń został zmuszony do biegu mimo poważnej kontuzji nogi.

Tor Służewiec

i

Autor: Radzik Tomasz / Super Express Tor Służewiec

Do zdarzenia doszło 15 listopada ubiegłego roku podczas czwartej gonitwy 45. Dnia Wyścigowego na Służewcu. Prokuratura wyjaśnia, że do znęcania się miało dojść poprzez zmuszenie konia Real Gold do kontynuowania biegu po doznaniu urazu prawej przedniej kończyny, co skutkowało jego uśpieniem. Sprawa jest na początkowym etapie – prokuratura rejonowa na Mokotowie wszczęła to postępowanie z początkiem stycznia. Na ten moment nikt nie usłyszał zarzutów.

Do zdarzenia odniosła się wcześniej Komisja Techniczna przy Torze Wyścigów Konnych Służewiec. W orzeczeniu z 15 listopada komisja zarzuciła dżokejce dosiadającej konia Real Gold naruszenie przepisów Regulaminu Wyścigów Konnych polegające na niezatrzymaniu konia, który uległ kontuzji. Na podstawie własnych obserwacji, przesłuchania dżokejki, informacji od dyżurnego lekarza weterynarii oraz analizy zapisu wideo komisja nałożyła na nią karę pieniężną w wysokości tysiąca złotych.

W uzasadnieniu wskazano, że po gonitwie dyżurny lekarz weterynarii zdiagnozował u konia silną kulawiznę prawej przedniej kończyny z podejrzeniem złamania kości. Z analizy nagrania wideo wynikało, że koń miał problemy z nogą już na zakręcie przed wyjściem na prostą finiszową. Dżokejka wyjaśniała, że nie odczuwała, by koń poruszał się nieprawidłowo, uznając jego chód za typowy dla ciężkiej bieżni. Komisja nie przyjęła tych wyjaśnień, wskazując, że przy wyjściu na prostą finiszową zawodniczka oglądała się na nogi konia, jednak nie zdecydowała się go zatrzymać i kontynuowała aktywną jazdę. Tuż przed finiszem koń, który nie był już w stanie galopować, przeszedł w kłus, a dopiero po minięciu linii mety dżokejka z niego zsiadła.