Straty po tej kolizji są znaczne. Oszacowano je na ponad milion złotych. Do groźnej sytuacji doszło 1 maja na stacji Warszawa Powiśle. Kierujący drezyną Grzegorz T. chciał sprawdzić, czy dźwig stojący na torze nr 1 funkcjonuje prawidłowo. Wychylił ramię dźwigu, które znalazło się nad torem nr 2, którym akurat jechał pociąg Kolei Mazowieckich. Kierownik robót Leszek Ch. nie przekazał nikomu, że coś się będzie działo nad tym torem. W pociągu było dwudziestu siedmiu pasażerów, maszynista, i kierownik pociągu. W drezynie siedział operator dźwigu. W pewnym momencie pociąg osobowy najechał na wystające ramię dźwigu co „skutkowało rozerwaniem poszycia pociągu oraz oderwaniem części dźwigu od drezyny.
Okazało się, że kierujący drezyną Grzegorz T. był pijany. Badanie alkomatem wykazało ponad promil alkoholu w wydychanym powietrzu. Wcześniej był już prawomocnie skazany wyrokiem Sądu Rejonowego w Siedlcach za prowadzenie pojazdu mechanicznego w stanie nietrzeźwości. Obaj mężczyźni usłyszeli zarzuty sprowadzenia umyślnego wspólnie i w porozumieniu bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu kolejowym zagrażającej życiu lub zdrowiu wielu osób, jak i mieniu w wielkich rozmiarach. Oprócz tego Grzegorz T. usłyszał zarzut prowadzenia pojazdu mechanicznego w ruchu lądowym pod wpływem alkoholu, będąc uprzednio skazanym. Mężczyźni nie przyznali się do popełnienia zarzucanych im czynów i złożyli obszerne wyjaśnienia. Prokurator zastosował wobec nich dozór policji oraz zawieszenie ich w wykonywaniu zawodu. Grozi im od 6 miesięcy do 8 lat więzienia.
Z uwagi na kwotę wyrządzonej szkody - prokurator wydał postanowienia o zabezpieczeniu majątkowym na hipotekach wszystkich nieruchomości będących własnością podejrzanych. Na dalszym etapie śledztwa przeprowadzone zostaną między innymi badania przez biegłych psychiatrów i ustalona dokładna wysokość szkody. Będą też analizy nagrań z komunikacji radiowej pojazdów biorących udział w zdarzeniu z dyżurnymi ruchu.