Przez Warszawę przeszedł marsz milczenia

2024-03-07 10:26

To pod hasłem "Miała na imię Liza". Był to protest przeciwko przemocy wobec kobiet. Zorganizowany został po śmierci 25-letniej Białorusinki.

Znicz
Autor: Archiwum serwisu

Kobieta została brutalnie napadnięta i zgwałcona w bramie budynku przy Żurawiej w samym środku miasta. Do zdarzenia doszło wcesnym rankiem 25 lutego. Elizawietę nagą i nieprzytomną, znalazł dozorca w. Wezwał pogotowie i policję, kobieta trafiła do szpitala, była w stanie krytycznym. Zmarła, nie odzyskawszy przytomności, w piątek (1.03). Sprawca został zatrzymany kilka godzin po napaści. To 23-letni Polak. Podczas przeszukania jego mieszkania policjanci znaleźli między innymi duży nóż kuchenny i kominiarkę użyte do popełnienia przestępstwa. Nie tylko zgwałcił kobietę, ale też ukradł jej dwa telefony komórkowe, kilka kart płatniczych oraz portfel.

"Miała na imię Liza" - tymi słowami zaczynała swoje przemówienie każda osoba, która brała do ręki mikrofon i wspominała zmarłą kobietę. Ludzie gromadzili się przy Żurawiej 47, w miejscu, gdzie doszło do gwałtu. Składali pod murem kwiaty, zapalali znicze. Przeszli potem w milczącym marszu przed Pałac Kultury i Nauki.