Podczas wtorkowej nadzwyczajnej sesji radni Pragi-Północ po raz kolejny mieli głosować nad odwołaniem wiceburmistrza Sylwestra Klimiuka. Zarzucają mu między innymi brak realizacji inwestycji. Z powodu nieobecności radnych KO, Lewicy i aktywistów sesja nie odbyła się. Przed rozpoczęciem sesji przewodniczący rady Marcin Dąbrowski poinformował, że na sesji jest obecnych dziewięciu radnych, a kworum wynosi 12. W związku z tym nie można było otworzyć obrad.
Szef dzielnicowego klubu radnych KO Krzysztof Stępień mówi, że "sesje nadzwyczajne są na sytuację nadzwyczajne". Jego zdaniem "wnioskowanie o zmiany w zarządzie dzielnicy jest oczywiście prawem opozycji, ale można to realizować na normalnych sesjach". Dodał też, że według niego "to jest awanturnictwo, w którym Koalicja Obywatelska nie będzie uczestniczyć". Z kolei szef klubu radnych Porozumienie dla Pragi/Nowa Lewica/Razem/Miasto Jest Nasze - Krzysztof Michalski - ocenia, że jest to próba oczerniania i dyskredytowania wiceburmistrza przez radnych opozycji. Przypomniał też o komentarzach w mediach społecznościowych publikowanych przez niektórych radnych opozycji, godzących w dobre imię wiceburmistrza, które według niego podpadają pod groźby karalne.
Radny Karol Szyszko z PiSuważa z kolei, że takie zachowanie radnych rządzących w dzielnicy było do przewidzenia, ponieważ już kilkukrotnie w ten sposób nie pozwalali rozpocząć innych sesji nadzwyczajnych. Stwierdził, że w budżecie urzędu dzielnicy, jeżeli chodzi o inwestycje, infrastrukturę, są niewykorzystywane środki, w samym urzędzie są braki kadrowe, nierozstrzygnięte są kolejne konkursy na stanowiska urzędnicze. Radny Kamil Ciepieńko z Kocham Pragę mówił, że sesja zwołana została po to, by przepytać wiceburmistrza na okoliczność dramatycznego wykonania inwestycji i planów inwestycyjnych i być może odwołać. Była to już kolejna próba odwołania wiceburmistrza Klimiuka przez radnych opozycji - PiS i Kocham Pragę. Zwołana w tym celu grudniowa sesja nie odbyła się również z powodu braku kworum.