To bardzo groźne zdarzenia. Jedno okazało się w skutkach śmiertelne dla pasażera. Wszystkie mają podobny scenariusz – motorniczy lub kierowca gwałtownie hamuje, zwykle z powodu zajechania drogi, a nieprzygotowani pasażerowie przewracają się. Także w tym roku - w lipcu - w szpitalu zmarł pasażer autobusu, który musiał gwałtownie zahamować przed nieprawidłowo skręcającym kierowcą na ulicy Umińskiego. Pasażer przewrócił się i odniósł rany głowy, w efekcie których nie udało się uratować jego życia.
Co roku takich wypadków jest kilkadziesiąt. Sprawcy wychodzą z nich bez szwanku, bo często w ogóle nie dochodzi do zderzenia. Natomiast w autobusie lub tramwaju jednorazowo poszkodowanych jest nierzadko co najmniej kilka bezbronnych osób. W ubiegłym roku spośród 79 rannych w takich zdarzeniach - prawie połowa to osoby w wieku 60 lat i więcej. Dla nich urazy i złamania wiążą się z długim leczeniem i niepełnosprawnością.