Niepokojące słowa prezesa Naczelnej Rady Lekarskiej
Zdaniem prezesa NRL, system opieki zdrowotnej w Polsce zmaga się z chronicznym niedofinansowaniem i brakiem spójnej, długofalowej strategii rozwoju. W efekcie państwo stopniowo wycofuje się z części swoich obowiązków, a pacjenci, postawieni pod ścianą, coraz częściej zmuszeni są korzystać z usług prywatnych. „Jeżeli pacjent słyszy, że na wizytę w ramach NFZ będzie czekał osiem czy dziesięć miesięcy, a prywatnie może zostać przyjęty za kilka dni, to jego wybór nie jest w pełni dobrowolny. Jest wymuszony przez sytuację” – podkreślił w rozmowie z PAP Łukasz Jankowski. Te słowa uderzają w samo serce publicznego systemu, sugerując, że deklarowana dostępność jest jedynie fasadą, za którą kryje się bolesna rzeczywistość.
Jak dodał dr Jankowski, „po cichu dokonuje się proces prywatyzacji ochrony zdrowia”, i nie jest to wynik jednej, jawnej reformy, lecz stopniowego ograniczania dostępności świadczeń finansowanych ze środków publicznych. Polacy coraz częściej płacą z własnej kieszeni za konsultacje, badania i zabiegi, które teoretycznie powinny być dostępne w systemie publicznym. Ta ukryta transformacja sprawia, że równość w dostępie do leczenia staje się coraz bardziej iluzoryczna, a zdrowie staje się towarem, na który stać tylko nielicznych.
Kolejki do lekarzy. Mechanizm przetrwania czy świadome zaniedbanie?
Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej skrytykował również relacje samorządu lekarskiego z Ministerstwem Zdrowia. „Pracuję w systemie od 2017 roku i nie przypominam sobie okresu, w którym dialog byłby tak ograniczony. Często dowiadujemy się o kluczowych decyzjach z mediów. Nie otrzymujemy na czas projektów aktów prawnych i nie mamy możliwości realnego wpływu na rozwiązania” – wyznał Łukasz Jankowski w wywiadzie dla PAP. Brak efektywnego dialogu i ignorowanie głosu środowiska medycznego może prowadzić do podejmowania decyzji, które nie odpowiadają na realne potrzeby pacjentów i personelu medycznego.
Dr Jankowski zwrócił również uwagę na paradoksalną rolę, jaką odgrywają wszechobecne kolejki do lekarzy. Okazuje się, że nie są one jedynie wynikiem braku organizacji, ale – jak sam stwierdził – „Kolejki są dziś jednym z mechanizmów podtrzymujących funkcjonowanie niedofinansowanego systemu. Gdybyśmy chcieli natychmiast zrealizować wszystkie potrzeby zdrowotne pacjentów, bardzo szybko okazałoby się, że brakuje zarówno pieniędzy, jak i personelu”.
W ocenie dr. Łukasza Jankowskiego, bez pilnego zwiększenia nakładów na ochronę zdrowia oraz stworzenia funduszu restrukturyzacji i konsolidacji szpitali, sytuacja będzie się dramatycznie pogarszać.