Donald Trump ogłasza koniec wojny z Iranem, a potem grozi totalnym zniszczeniem
Sprzeczne komunikaty płynące z Waszyngtonu wywołały prawdziwy chaos. W poniedziałkowej rozmowie ze stacją CBS News, Donald Trump zasugerował, że konflikt zbrojny z Iranem dobiega końca. „Myślę, że wojna w zasadzie jest zakończona. Nie mają marynarki wojennej, łączności, nie mają sił powietrznych” - powiedział prezydent USA, oceniając, że amerykańskie siły wyprzedzają pierwotny harmonogram operacji. Jednocześnie jednak nie wykluczył przejęcia strategicznie ważnej cieśniny Ormuz.
Chwilę później, w wywiadzie dla telewizji Fox News, wezwał kapitanów tankowców do odważnego przepływania przez cieśninę, zapewniając, że „nie ma się czego bać”. Jednak prawdziwa burza rozpętała się po jego wpisie na platformie Truth Social. Donald Trump zagroził Iranowi odwetem na niewyobrażalną skalę, jeśli Teheran spróbuje zablokować transport ropy. „Jeśli Iran zrobi cokolwiek, co zatrzyma przepływ ropy przez cieśninę Ormuz, zostanie uderzony przez Stany Zjednoczone Ameryki DWADZIEŚCIA RAZY MOCNIEJ niż do tej pory” - napisał prezydent. Dodał również, że celem mogą stać się obiekty, których zniszczenie uniemożliwi odbudowę kraju. „Śmierć, ogień i furia będą nad nimi panować – ale mam nadzieję i modlę się, aby to się nie stało!” - zakończył swój wpis.
Chiny przygotowują się na najgorsze? Gromadzą ropę na potęgę
Na niepewną sytuację na Bliskim Wschodzie z uwagą patrzą Chiny, które są jednym z największych importerów ropy naftowej z tego regionu. Jak wynika z danych chińskiego biura celnego, opublikowanych we wtorek, Państwo Środka znacząco zwiększyło zakupy surowca. W ciągu pierwszych dwóch miesięcy roku import ropy wzrósł o 16 proc. w porównaniu do analogicznego okresu rok wcześniej, osiągając poziom 96,93 mln ton.
Analitycy nie mają wątpliwości, że nadwyżka surowca jest gromadzona w celu uzupełnienia rezerw strategicznych i handlowych. Ma to zabezpieczyć chińską gospodarkę na wypadek, gdyby wojna USA z Iranem miała się przedłużyć i doprowadzić do zakłóceń w dostawach. Według danych Centrum Globalnej Polityki Energetycznej na Uniwersytecie Columbia, Chiny dysponują obecnie zapasami rzędu 1,4 mld baryłek ropy. Taka ilość surowca, w razie całkowitego odcięcia dostaw z Bliskiego Wschodu, wystarczyłaby krajowi na około sześć miesięcy. Ruch ten pokazuje, że Pekin poważnie traktuje groźby eskalacji konfliktu, mimo uspokajających sygnałów płynących od Donalda Trumpa.