Gigantyczny nalot w Wólce Kosowskiej. Zabezpieczono podrabiane perfumy i biżuterię za 6,5 mln zł
Funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej z Mazowieckiego Urzędu Celno-Skarbowego (MUCS) w Warszawie wzięli pod lupę pawilony handlowe w popularnym centrum w Wólce Kosowskiej. Ich ustalenia doprowadziły do uderzenia w nielegalny biznes, który kwitł tam w najlepsze. W jednym z boksów, wynajmowanym przez obywatela Chin, funkcjonariusze dokonali szokującego odkrycia. Na półkach i w magazynie znajdowały się tysiące produktów, które tylko udawały oryginalne.
Jak wynika z oficjalnego komunikatu, łącznie zabezpieczono tam aż 157,5 tysiąca sztuk podrobionych perfum, kosmetyków do makijażu, luksusowej biżuterii, zegarków oraz odzieży. Wszystkie te przedmioty były oznaczone zastrzeżonymi znakami towarowymi znanych i cenionych na całym świecie marek. Wartość rynkowa przejętego towaru, gdyby był on autentyczny, sięgałaby astronomicznych kwot. W tym przypadku oszacowano ją na podstawie cen, po jakich podróbki sprzedawano w Wólce Kosowskiej.
Nielegalna "produkcja" na gorąco. Wszywali metki znanych marek do czapek i rękawiczek
To jednak nie koniec odkryć mundurowych. W kolejnym skontrolowanym pawilonie, który dzierżawiła obywatelka Wietnamu, funkcjonariusze natrafili na nielegalny proceder związany z produkcją odzieży. Znaleziono tam ponad 2,6 tysiąca sztuk gotowych akcesoriów zimowych – czapek, rękawiczek oraz kompletów z kominami. Obok nich leżało około 1,5 tysiąca naszywek z logotypami popularnych firm. Wszystko wskazuje na to, że metki były na miejscu przyszywane do taniej odzieży, aby sprzedawać ją z zyskiem jako markową.
W obu przypadkach na miejsce wezwano przedstawicieli kancelarii prawnych, które reprezentują właścicieli praw do znaków towarowych. Potwierdzili oni jednoznacznie, że cały zatrzymany asortyment to podróbki. Jak podaje mazowiecka KAS, zapowiedzieli oni również złożenie wniosku o ściganie sprawców przestępstwa. Za handel towarami z podrobionymi znakami towarowymi grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności.
Cały towar został zabezpieczony i przewieziony do magazynu depozytowego Mazowieckiego Urzędu Celno-Skarbowego w Legionowie. Sprawy prowadzone są pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Piasecznie.