Eskalacja uderzeń Izraela i USA na Iran
Komunikat Izraelskich Sił Obronnych o celowaniu w „infrastrukturę terrorystyczną reżimu” został wydany krótko po tym, jak irańska agencja Fars poinformowała o „straszliwych odgłosach eksplozji” w Teheranie. Korespondenci telewizji Al Dżazira z kolei przekazali, że skala i siła wybuchów w stolicy Iranu są „bezprecedensowe”, zwłaszcza we wschodniej części miasta. Jednym z celów wspólnych uderzeń USA i Izraela była także stacja nadawcza w Bandar Abbas, gdzie odnotowano co najmniej jedną ofiarę śmiertelną. Tej nocy ogień objął niemal cały region. Wcześniej resort obrony Arabii Saudyjskiej potwierdził strącenie pocisku balistycznego nad Rijadem, a systemy przeciwpowietrzne w Zjednoczonych Emiratach Arabskich zneutralizowały zagrożenie nad Abu Zabi. Również Bahrajn i Kuwejt ogłosiły alarmy rakietowe w związku z nadlatującym ostrzałem z Iranu, choć nie jest jasne, czy salwy te spowodowały bezpośrednie szkody.
Eskalacja konfliktu budzi poważne obawy o paraliż kluczowych szlaków energetycznych, zwłaszcza cieśniny Ormuz, przez którą przepływa znaczna część światowych dostaw ropy naftowej. Szef irańskiej dyplomacji Abbas Aragczi odrzucił zarzuty o celową blokadę cieśniny, jednocześnie ostrzegając: „Wolność żeglugi nie może istnieć bez wolności handlu. Szanujcie obie, albo nie oczekujcie żadnej”. To bezpośrednia odpowiedź na ultimatum prezydenta Donalda Trumpa, który zagroził atakiem na elektrownie, jeśli przeprawa nie zostanie otwarta. Napięcie geopolityczne natychmiast przełożyło się na nastroje inwestorów, wywołując panikę na światowych rynkach finansowych.
Giełdy w panice, ropa szaleje: globalne konsekwencje konfliktu Izrael-Iran
Reakcja rynków była natychmiastowa i gwałtowna. Japoński Nikkei i koreański Kospi traciły rano ponad 5 proc. Wyraźne spadki dotknęły też chińskie parkiety – indeks Hang Seng w Hongkongu stracił 2,4 proc., a giełda w Szanghaju 2 proc. Kurs koreańskiego wona spadł do najniższego poziomu od 17 lat, co świadczy o głębokiej niepewności inwestorów. Ceny ropy naftowej nadal ulegają wahaniom, wycena ropy Brent wzrosła o 0,4 proc. do 112,62 USD za baryłkę, co oznacza wzrost o 55 proc. w bieżącym marcu. Cena amerykańskiej WTI wzrosła o 0,8 proc. do 98,98 USD. Eksperci przewidują dalsze wzrosty, co może uderzyć w kieszenie konsumentów na całym świecie.
Fatih Birol, szef Międzynarodowej Agencji Energetycznej, w rozmowie z agencją Reutera ocenił bieżącą sytuację jako „poważniejszą niż kryzysy z lat 70.”. Jego słowa podkreślają skalę potencjalnego zagrożenia dla światowej gospodarki, która wciąż boryka się z konsekwencjami pandemii i wojny w Ukrainie. Dalszy rozwój wydarzeń na Bliskim Wschodzie będzie miał kluczowe znaczenie dla stabilności globalnej.