Kryzys na Bliskim Wschodzie: Ceny ropy w górę, cieśnina Ormuz zablokowana

2026-04-10 9:20

Inwestorzy z niepokojem obserwują sytuację wokół cieśniny Ormuz, która pozostaje niemal całkowicie zablokowana, budząc obawy o stabilność globalnych dostaw surowca. Ta kluczowa dla światowego handlu droga morska stała się epicentrum napięć, a jej częściowe zamknięcie ma potencjalnie katastrofalne skutki dla gospodarki. Sytuacja ta, wynikająca z narastającego konfliktu między USA a Iranem, zagraża nie tylko rynkom paliwowym, ale i całemu łańcuchowi dostaw, co może uderzyć w kieszenie konsumentów na całym świecie.

Stacja paliw

i

Autor: BEATA OLEJARKA SUPER EXPRESS Stacja paliw

Cieśnina Ormuz zablokowana: Co to oznacza dla globalnego rynku ropy?

Baryłka ropy West Texas Intermediate (WTI) w dostawach na maj drożeje na nowojorskiej giełdzie NYMEX o 0,8 procent, osiągając cenę 98,69 USD. Z kolei cena ropy Brent na giełdzie ICE w dostawach na czerwiec wzrasta o 0,75 procent, do poziomu 96,66 USD za baryłkę. Mimo tych bieżących wzrostów, ceny ropy naftowej wciąż zmierzają w kierunku tygodniowych spadków, co jest bezpośrednią konsekwencją dwutygodniowego zawieszenia broni między Stanami Zjednoczonymi a Iranem. W efekcie ropa Brent odnotowuje w tym tygodniu spadek o 11 procent. Blokada cieśniny Ormuz oraz ataki na infrastrukturę naftową w regionie stanowią poważne zagrożenie dla globalnego bezpieczeństwa energetycznego, co może doprowadzić do dalszych wahań cen.

Prezydent USA Donald Trump w czwartek wezwał Iran do zaprzestania pobierania opłat tranzytowych od tankowców przepływających przez cieśninę Ormuz, jeśli doniesienia na ten temat okażą się prawdziwe. Oskarżył również Iran o naruszanie warunków umowy o rozejmie, co dodatkowo zaostrza i tak już napiętą sytuację w regionie. Cieśnina Ormuz, strategiczny punkt dla transportu ropy naftowej, pozostaje w dużej mierze zamknięta dla żeglugi, a ruch morski w czwartek był znacznie poniżej 10 procent normalnego wolumenu. Ta drastyczna redukcja przepustowości ma ogromny wpływ na dostawy surowca, wywołując panikę na rynkach.

Agencja Reuters podała, że saudyjski gigant naftowy Saudi Aramco zwrócił się do swoich klientów z prośbą o składanie ofert na majowe ładunki z portów Janbu i Ras Tanura. Realizacja tych dostaw będzie uzależniona od wznowienia eksportu ze wschodniego portu Ras Tanura, co wymaga tranzytu statków przez zablokowaną cieśninę Ormuz. W zeszłym miesiącu Aramco poinformowało nabywców, że w kwietniu będą mogli odbierać ropę wyłącznie z zachodniego portu Janbu nad Morzem Czerwonym. Producent wysyła ropę do Janbu rurociągiem Wschód-Zachód, próbując ominąć niebezpieczny obszar.

Saudyjska państwowa agencja informacyjna SPA, powołując się na oficjalne źródło w Ministerstwie Energii, podała w czwartek, że ataki na saudyjskie zakłady energetyczne doprowadziły do zmniejszenia zdolności produkcyjnej ropy naftowej w Arabii Saudyjskiej o około 600 tysięcy baryłek dziennie. Dodatkowo, przepustowość rurociągu Wschód-Zachód spadła o około 700 tysięcy baryłek dziennie. Według obliczeń Bloomberga, łączna kwota ta stanowi około 10 procent normalnego eksportu ropy naftowej królestwa. Blokada cieśniny Ormuz i ataki na infrastrukturę mają więc realny wpływ na światowe dostawy.

Mohith Velamala, globalny analityk ds. ropy naftowej w BloombergNEF, skomentował sytuację, stwierdzając: „Spadek przepustowości rurociągu Wschód-Zachód osłabia saudyjską strategię omijania cieśniny Ormuz i uwypukla utrzymujące się zagrożenia dla dostaw. To dodatkowo komplikuje dostępność ropy naftowej w Azji”. Jego słowa podkreślają, jak krucha jest równowaga na rynku energetycznym i jak bardzo jest ona zależna od stabilności w regionie Bliskiego Wschodu.

W czwartek wieczorem Ministerstwo Spraw Zagranicznych Kuwejtu poinformowało o nowych atakach dronów, przeprowadzonych przez Iran i jego sojuszników, których celem było wiele ważnych obiektów w kraju. Te kolejne akty agresji dodatkowo pogarszają sytuację i potęgują obawy o eskalację konfliktu.

Japonia reaguje na kryzys: Uwalnia strategiczne rezerwy ropy. Czy to wystarczy?

Kraje azjatyckie, w tym Japonia, które są w dużym stopniu uzależnione od dostaw ropy z Bliskiego Wschodu, zaczęły już korzystać ze strategicznych zapasów. PAP podaje, że premierka Japonii Sanae Takaichi poinformowała w piątek po posiedzeniu gabinetu poświęconemu kryzysowi na Bliskim Wschodzie, że Japonia w maju uwolni ze strategicznych rezerw państwowych ropę naftową w ilości odpowiadającej 20 dniom krajowego zapotrzebowania. Ten krok ma na celu złagodzenie skutków ewentualnych niedoborów i stabilizację cen na wewnętrznym rynku. Blokada cieśniny Ormuz wymusza na państwach poszukiwanie alternatywnych rozwiązań, aby zabezpieczyć swoje potrzeby energetyczne.