UOKiK bada zmowę. Jak firmy przewozowe miały oszukiwać kierowców?
W poniedziałkowym (25 maja) komunikacie, Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów poinformował o szczegółach podejrzewanego porozumienia, które mogło polegać na tym, że przewoźnicy współpracujący z siecią Lidl nie konkurowali między sobą o pracowników. W praktyce mogło to oznaczać, że firmy transportowe nie zatrudniały kierowców z innych przedsiębiorstw, które również były uczestnikami domniemanej zmowy. Co więcej, te kontrowersyjne ustalenia mogły być dokonywane zarówno bezpośrednio między firmami przewozowymi, jak i za pośrednictwem samego Lidla.
UOKiK zaznacza, że sieć handlowa mogła nawet stworzyć specjalny mechanizm, który ułatwiał funkcjonowanie tego porozumienia. Miał on polegać na uniemożliwianiu kierowcom, wcześniej zatrudnionym u danego przewoźnika, wjazdu na teren centrów dystrybucyjnych Lidla. To budzi poważne pytania o rolę giganta handlowego w całej sprawie. Podejrzewana zmowa na rynku pracy może również dotyczyć zakazu przejmowania przez większe firmy transportowe swoich podwykonawców – mniejszych podmiotów faktycznie wykonujących przewozy towarów dla Lidla na zlecenie spedytorów. Takie działania, jeśli zostaną udowodnione, stanowią poważne naruszenie zasad konkurencji i mogą mieć dalekosiężne konsekwencje dla tysięcy pracowników branży transportowej.
Kto zapłaci za zmowę na rynku pracy?
Urząd antymonopolowy podkreśla, że prowadzone postępowanie wyjaśniające toczy się „w sprawie, a nie przeciwko konkretnym przedsiębiorcom”. Jest to standardowa procedura, która pozwala na zebranie dowodów przed postawieniem formalnych zarzutów. Prezes UOKiK zapowiedział jednak, że jeśli zebrany materiał potwierdzi podejrzenia, wówczas wszczęte zostanie postępowanie antymonopolowe, a zarzuty zostaną postawione konkretnym podmiotom. Konsekwencje mogą być bardzo dotkliwe. Za udział w porozumieniu ograniczającym konkurencję grozi kara finansowa w wysokości do 10 procent obrotu przedsiębiorcy. Co więcej, menedżerowie odpowiedzialni za zawarcie takiej zmowy mogą zostać ukarani grzywną do 2 milionów złotych.
Prezes UOKiK, Tomasz Chróstny, nie kryje oburzenia zaistniałą sytuacją. Jak cytuje komunikat urzędu, podkreśla on: „Zmowy na rynku pracy są nie tylko naganne etycznie – są przede wszystkim nielegalne. W ich wyniku pracownicy nie mogą zmienić miejsca zatrudnienia, a pracodawcy nie muszą poprawiać warunków pracy, np. podwyższać wynagrodzenia czy przyznawać dodatkowych świadczeń. Podczas przeszukań w siedzibach Lidla i firm przewozowych zebraliśmy materiał dowodowy, który obecnie analizujemy”.
Przeszukania, które miały miejsce, objęły biura sieci Lidl oraz następujących firm przewozowych: Omega Pilzno w Pilźnie, spółek z grupy Van Group (w tym Van Cargo, Kurier w Łukowie, Podlasie w Łukowie), Firma Transportowo-Spedycyjna Zbigniew Ratajczak w Bogucinie oraz Dar-Pol Dariusz Kulesza w Ochudnie. Urząd przypomina, że uczestnicy zmowy mogą uniknąć dotkliwych kar dzięki programowi łagodzenia kar, tzw. „leniency”. Daje on przedsiębiorcy i menedżerom szansę na obniżenie, a nawet uniknięcie sankcji finansowej, pod warunkiem współpracy z prezesem UOKiK i dostarczenia dowodów dotyczących istnienia niedozwolonego porozumienia.