28-latek będzie się mógł ubiegać o warunkowe zwolnienie po piętnastu latach. Ma też dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów. Oskarżony musi też zapłacić na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej 10 tys. zł oraz wypłacić zadośćuczynienia dla rodziny zmarłego w wypadku po 300 tys. zł dla każdej z osób, a dla poszkodowanej w wypadku znajomej Pauliny 150 tys. zł.
Współoskarżeni w procesie Łukasza Żaka również zostali skazani - za pomoc w próbie uniknięcia przez niego odpowiedzialności karnej. Otrzymali wyroki od pięciu do dwóch lat więzienia.
Uzasadniając wyrok sędzia przyznał, że materiał dowodowy w tej sprawie nie pozostawiał wątpliwości. - Popełnił pan występek, tu się zgodzę. Występek z artykułu 177 paragraf 1 (nieumyślne spowodowanie wypadku -red.) z woli ustawodawcy. On był na razie nieumyślny, nie można go inaczej popełnić (…) natomiast, jak trafnie urząd prokuratorski zakwalifikował, naruszenie reguł ruchu drogowego, było umyślne - ocenił sędzia Maciej Mitera.
- Co trzeba mieć w głowie, żeby rozpędzić Arteona, to jest mały czołg, do prędkości ponad 200 kilometrów na godzinę? - zastanawiał się dalej sędzia i stwierdził: - Naprawdę nie ma szans reakcji. Sąd w dalszej części uzasadnienia nie szczędził ostrych słów, które kierował do oskarżonego. - Może na wyrok nie, ale na tę karę pracował pan sobie tutaj latami. To jest wypadkowa pana całej działalności - stwierdził sędzia. I dodał: - Ja tak obserwowałem pana podczas tego procesu. Wszystko pana interesowało, te koszulki Vuittony, Balenciagi, ale nawet nie to, co pan zrobił. Uważam, że zero refleksji - skwitował.
Podczas mowy końcowej prokurator Katarzyna Niemiec-Rudnicka żądała najwyższej kary dla Żaka, czyli w tym przypadku 20 lat więzienia. Podkreśliła, że nie znalazła w przypadku oskarżonego żadnych okoliczności łagodzących.
Zaraz po wypadku na miejscu pojawili się znajomi Żaka, którzy pomogli mu uciec. Mężczyznę zatrzymano w Lubece w Niemczech na podstawie europejskiego nakazu aresztowania.
Według opinii biegłych Łukasz Żak w chwili wypadku był pijany i trzymał w ręku telefon komórkowy, którym nagrywał swoją brawurową jazdę. Miał pędzić z prędkością 226 km/h. Na Trasie Łazienkowskiej obowiązuje ograniczenie do 80 km/h.