Poseł KO twierdzi też, że jako dyrektor szkoły nie musiał indoktrynować uczniów, choć podkreśla, że były pewne naciski. Na pytanie o to, na czym polegała indoktrynacja w szkołach za rządów PIS, gość Sedna Sprawy odparł: "Jeden przykład, mieliśmy obowiązek przeczytania na rozpoczęcie roku szkolnego listu od ministra i tam w środku samego tego listu od ministra były bardzo często nawiązania do religijności"
Polecany artykuł:
Natomiast jeśli chodzi o inne ruchy pana ministra to już było zupełnie inaczej. Sposób w jaki traktował nauczycieli, sposób w jaki traktował społeczności uczniowskie był dla mnie nie do zaakceptowania. Słowa o 10 tys. nauczycieli na bruk
- dodał.