Cła Trumpa w ogniu krytyki: Sąd USA blokuje kontrowersyjne taryfy celne
Sąd ds. Handlu Międzynarodowego USA jednoznacznie stwierdził, że prezydent Trump nie miał podstaw prawnych do wprowadzenia tych obciążeń, powołując się na sekcję 122 ustawy handlowej. Według sędziów, przepis ten, choć pozwala na nałożenie globalnych ceł w wysokości do 15 procent na okres do 150 dni, jest zarezerwowany dla sytuacji kryzysowych, takich jak "deficyt bilansu płatniczego" lub zagrożenie nagłym spadkiem wartości dolara.
Sąd USA uznał, że żadna z tych przesłanek nie została spełniona, a deficyt handlowy, na który powoływała się administracja, jest odrębnym pojęciem ekonomicznym i nie kwalifikuje się do zastosowania tak drastycznych środków. W efekcie, nakazano natychmiastowe wstrzymanie pobierania tych opłat, co jest symbolicznym, ale i praktycznym zwycięstwem dla 24 stanów, w większości rządzonych przez Demokratów, oraz licznej grupy importerów, którzy wnieśli skargę.
Wojna handlowa Trumpa na celowniku
Pozew, który doprowadził do tego przełomowego orzeczenia, wskazywał, że Donald Trump, wprowadzając cła w lutym bieżącego roku, próbował obejść wcześniejsze orzeczenie Sądu Najwyższego. Zaledwie trzy dni wcześniej Sąd Najwyższy zniósł większość poprzednio nałożonych przez Trumpa taryf celnych, w tym globalne 10-procentowe cła minimalne na szereg towarów. Tamto orzeczenie bazowało na uznaniu, że ustawa sankcyjna IEEPA, na którą powoływał się ówczesny prezydent, nie uprawnia go do jednostronnego nakładania ceł.
Prezydent Donald Trump, jak dotąd nie skomentował wyroku Sądu ds. Handlu Międzynarodowego.