Dlaczego rotacja wojsk USA w Polsce została nagle wstrzymana?
Paweł Zalewski, wiceszef Ministerstwa Obrony Narodowej, w rozmowie z radiem TOK FM nie krył zdziwienia. „Traktujemy to jako incydent, który w tym tygodniu będziemy wyjaśniać” – powiedział, dodając, że sprawa wydaje się być „procedowana przez Pentagon dosyć nagle w bardzo jakiejś szybkiej procedurze”. Zalewski podkreślił, że do tej pory relacje polsko-amerykańskie cechowała pełna transparentność. „Informowaliśmy się o różnego rodzaju działaniach z odpowiednim wyprzedzeniem. Gdyby nie ta zaskakująca decyzja i sposób jej wprowadzenia, mógłbym powiedzieć, że nasze relacje są absolutnie wzorowe” – zaznaczył. Wiceszef MON sam uda się do Waszyngtonu, aby osobiście wyjaśnić tę niepokojącą sytuację, co świadczy o wadze problemu dla polskiego resortu obrony.
Wiceszef MON odniósł się również do komunikatu Biura Bezpieczeństwa Narodowego, w którym wyrażono zaniepokojenie brakiem wcześniejszych informacji. BBN napisało, że „MON nie pozyskało wyprzedzających informacji dotyczących zmian w harmonogramie przemieszczeń sił amerykańskich do Polski, co utrudnia zaangażowanie ośrodka prezydenckiego we wsparcie MON w negocjacjach z naszym partnerem strategicznym”. Zalewski przyznał, że nawet wysocy przedstawiciele Pentagonu byli zaskoczeni decyzją, co dodatkowo komplikuje zrozumienie jej przyczyn. Podkreślił również wagę jedności polskich władz w kwestiach bezpieczeństwa, wskazując, że jest to „realny instrument odstraszania”.
Władysław Kosiniak-Kamysz o obecności wojsk amerykańskich w Polsce
Wicepremier i szef MON, Władysław Kosiniak-Kamysz, spotka się w środę z gen. Danem Caine’m, przewodniczącym Kolegium Połączonych Szefów Sztabów wojsk USA. Dzień wcześniej, szef Sztabu Generalnego, gen. Wiesław Kukuła, ma zaplanowane spotkanie z dowódcą wojsk USA i NATO w Europie, gen. Alexusem Grynkewichem.
Wicepremier Kosiniak-Kamysz, pytany o przyszłość amerykańskiej obecności wojskowej w Polsce po wstrzymaniu rotacji, wyraził nadzieję, że Polska „na pewno nie straci”, a wręcz przeciwnie – „może zyskać nie rotacyjną, a trwałą obecność”. Podkreślił, że Polska posiada „najsilniejszą możliwą deklarację”, przekazaną przez prezydenta USA prezydentowi RP. Ta deklaracja, choć nie sprecyzowana, ma być podstawą do dalszych negocjacji i umocnienia stałej obecności sił amerykańskich na polskiej ziemi. Czy te optymistyczne zapowiedzi znajdą pokrycie w rzeczywistości, dowiemy się już wkrótce, po serii kluczowych spotkań w Waszyngtonie i Brukseli.
Premier Donald Tusk w piątek próbował uspokoić nastroje, zapewniając, że decyzje Waszyngtonu o redukcjach wojsk USA w Europie mają charakter logistyczny i nie wpłyną bezpośrednio na możliwości odstraszania i bezpieczeństwo Polski.