Rekordowa liczba sankcji indywidualnych już zatwierdzona
W poniedziałek, w trakcie spotkania ministrów spraw zagranicznych państw UE w Brukseli, Kaja Kallas ogłosiła, że tego dnia na czarną listę sankcyjną trafi kolejne 250 osób i podmiotów zaangażowanych w wojnę Rosji przeciwko Ukrainie. „Mam nadzieję, że dzisiaj uda się zatwierdzić 250 nowych pozycji na liście sankcyjnej” – powiedziała Kallas przed rozpoczęciem obrad, cytowana przez media. Jak podkreśliła, jest to najwyższa kiedykolwiek zatwierdzona liczba w historii unijnych restrykcji. Kallas dodała również, że nadal trwają intensywne prace nad 21. pakietem obostrzeń na Rosję, jednak w tej sprawie wciąż nie ma pełnego porozumienia wśród unijnych stolic.
Nowe sankcje indywidualne obejmą osoby w różny sposób zaangażowane w wojnę przeciwko Ukrainie. Umieszczenie na unijnej czarnej liście oznacza dla tych osób zakaz wjazdu do UE, a ich aktywa zostają natychmiastowo zamrożone. Podmioty objęte restrykcjami nie mogą prowadzić żadnej aktywności gospodarczej na terenie Wspólnoty.
Czy limit cenowy ropy naftowej dla Rosji wzrośnie?
Największym punktem spornym, który budzi gorące emocje w Brukseli, jest kwestia 21. pakietu sankcyjnego. Ten pakiet, w sprawie którego wciąż brakuje jednomyślności, przewidywał odsunięcie w czasie aktualizacji limitu ceny na rosyjską ropę transportowaną morzem. Jak informowała Polska Agencja Prasowa (PAP), kolejne spotkanie poświęcone temu pakietowi, które odbyło się w niedzielę, nie przyniosło przełomu. Sprawa jest niezwykle pilna, ponieważ nowe obostrzenia mają zapobiec złagodzeniu sankcji energetycznych na Rosję, co może nastąpić już w środę.
Obecnie stosowany przez UE limit ceny na rosyjską ropę jest ustalany na podstawie średniej ceny rynkowej za ostatnie sześć miesięcy. Rosyjski surowiec może być sprzedawany jedynie po cenie o 15 proc. niższej niż średnia rynkowa. Ten mechanizm ma na celu ograniczenie zysków Rosji z eksportu ropy. Problem w tym, że nie został on stworzony z myślą o nagłych szokach rynkowych, takich jak ten spowodowany zamknięciem cieśniny Ormuz, które wywołało wzrost cen ropy na światowych rynkach. Dlatego Komisja Europejska zaproponowała wstrzymanie aktualizacji limitu cenowego do stycznia przyszłego roku.
Jeśli krajom członkowskim nie uda się porozumieć w sprawie 21. pakietu, to już w środę limit cenowy może skoczyć z obecnych 44 do 58 dolarów za baryłkę. Taki wzrost oznaczałby ogromne zyski dla Rosji, która wciąż poszukuje sposobów na finansowanie swojej machiny wojennej. Sprzeciw wobec wstrzymania aktualizacji ceny rosyjskiej ropy zgłosiły Grecja, Cypr i Malta, których firmy nadal świadczą usługi transportowe wobec Rosji. Jednak, jak powiedział jeden z unijnych dyplomatów po niedzielnej naradzie, największy opór wobec tej propozycji stawiają właściwie już tylko Ateny.