Iran silniejszy niż przed wojną? Niepokojące słowa eksperta
Jak wynika z analizy Danny’ego Citrinowicza, eksperta amerykańskiego Instytutu Krajowych Studiów nad Bezpieczeństwem, opublikowanej w magazynie „Foreign Affairs, premier Izraela zdołał przekonać prezydenta Stanów Zjednoczonych, że ataki lotnictwa będą katalizatorem antyreżimowej rebelii w Iranie. Trump z entuzjazmem przyjął ten pomysł, będąc pod wpływem sukcesu, jakim było aresztowanie prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro. Operacja wydawała się równie łatwa do wprowadzenia w życie, jak akcja w Caracas. Jednak, jak ocenia Danny Citrinowicz, wojna która miała przyspieszyć upadek reżimu w Republice Islamskiej, pomogła go uratować. Zamiast osłabić władze w Teheranie, działania te mogły paradoksalnie umocnić ich pozycję, dając im pretekst do konsolidacji sił wewnętrznych i zewnętrznych.
Broń nuklearna gwarancją przetrwania reżimu w Iranie?
Posiadając około 440 kilogramów uranu wzbogaconego do poziomu 60 procent, Teheran już teraz dysponuje techniczną bazą do produkcji broni nuklearnej. Niezależnie od tego, do czego nowe irańskie władze mogą się zobowiązać na papierze, sam fakt, że zdominowane są one obecnie przez przedstawicieli Korpusu Strażników Rewolucji i inne służby bezpieczeństwa, oznacza, że Iran będzie bardziej skłonny do przekształcenia tego potencjału w broń atomową – prognozuje ekspert. Reżim w Teheranie wyciąga wnioski z tego, jak USA traktują Koreę Północną, co umacnia przekonanie władz, iż potencjał nuklearny przekłada się zarówno na zdolności do odstraszania, jak i argumenty dyplomatyczne – wyjaśnia Citrinowicz.
Paradoksalnie, strategia mająca na celu zapobieganie nuklearnemu zagrożeniu ze strony Iranu, doprowadziła do sytuacji, w której jest ono bardziej prawdopodobne – uważa Danny Citrinowicz. Szczególnie dramatycznym skutkiem tej wojny jest to, że zdusiła nadzieje na transformację Iranu. Plany likwidowania reżimów często zawodzą, nie dlatego, że reżimy są tak silne, ale dlatego, że są zdolne do adaptacji. Teraz Teheran jest mniej przewidywalny, mniej ograniczany i prawdopodobnie bardziej niebezpieczny – konkluduje autor artykułu w „Foreign Affairs”, rzucając ponure światło na przyszłość stosunków międzynarodowych i bezpieczeństwa globalnego.