Pani Weronika cierpi na pierwotne stwardnienie dróg żółciowych. Leczyła się w Gorzowie, Poznaniu, Szczecinie i Warszawie. Mimo młodego wieku, choroba jest tak zaawansowana, że po wielu zabiegach i operacjach, niezbędny jest także przeszczep wątroby. I nie byłoby w tej historii nic szczególnego, bo takie procedury są w Polsce wykonywane z powodzeniem, jednak w trakcie leczenia okazało się, że pani Weronika jest w ciąży. W szpitalu w Zachodniopomorskiem zalecono jej, by przed przeszczepem usunęła ciążę. Kobieta jednak nie chciała aborcji. Razem ze swoją hepatolog zaczęła więc szukać ośrodka, który podjąłby się poprowadzenia ciąży. Tak – powiedział dr Krzysztof Kaczmarek, ordynator oddziału ginekologiczno-położniczego gorzowskiego szpitala. Ciążę udało się doprowadzić do 35. tygodnia i rozwiązać przez cesarskie cięcie. Synek urodził się zdrowy. Ma 2340 gr i mierzy 45 cm. Ma na imię Gordziej Teraz mama z synkiem wróci do domu, gdzie czeka na nią jeszcze 4,5-letnia córeczka. Cały czas jest też pod opieką hepatologów, gastroenterologów i ginekologów. I czeka na przeszczep.
Szczęśliwe urodziny
2020-09-17
19:42
Ta historia mogła mieć dwa scenariusze - szczęśliwy i tragiczny. O tym, że zakończyła się happy endem, zadecydowała determinacja lekarzy z Gorzowa, którzy wbrew zaleceniom „większego ośrodka medycznego” postanowili ratować nie jedno, a dwa życia.
Szczęśliwe urodziny