Falstart. Chrobry przegrywa na inaugurację

2018-07-21 0:42

To nie był piękny mecz. O takich spotkaniach najczęściej mówi się „mecz walki”, jednak trudno nie oprzeć się wrażeniu, że to trochę łagodzenie sytuacji i tuszowanie stanu faktycznego. Koniec końców, to łodzianie strzelili dziś bramkę i zdobyli trzy punkty.

fot. Chrobry Głogów
Autor: Archiwum serwisu

Na początku Chrobry oddał pole gry gościom, ci jednak nie potrafili tego wykorzystać. Na pierwszy oddany strzał trzeba było czekać dwadzieścia minut. Na kolejne podobnie. Pierwsza połowa skończyła się wynikiem 1:0 dla gości, bo to oni mieli więcej szczęścia. Po rzucie rożnym piłka odbiła się od Damiana Kowalczyka, a potem od słupka bramki Chrobrego i spadła pod nogi Evgena Radionova. Janicki był bez szans. Od początku drugiej odsłony to gospodarze przejęli inicjatywę. ŁKS, mając korzystny dla siebie wynik, cofnął się do obrony i czekał na ruch przeciwnika. Nie pomogło jednak ani wprowadzenie Przemysława Trytko i gra na dwóch napastników, ani wejście środkowego obrońcy Marka Wasiluka w pole karne rywala. Choć pomarańczowo-czarni dominowali, dośrodkowania w pole karne Michała Kolby raz po raz przecinały je tylko w poprzek. Efektem pierwsza porażka Chrobrego w tym sezonie, a licząc poprzednie rozgrywki, to już dziesiąty mecz bez zwycięstwa w lidze. - Zabrakło nam cierpliwości – powiedział na konferencji pomeczowej trener Jacek Manuszewski, który po raz kolejny zastąpił Grzegorza Nicińskiego na ławce. Co ciekawe, dzisiejsze spotkanie sędziował pan Tomasz Wajda, czyli ten sam arbiter, który wiosną sprawił, że trener Chrobrego musiał dziś oglądać swoją drużynę z trybun. Z kolei szkoleniowiec gości, Kazimierz Moskal, gratulował swoim piłkarzom, ale podkreślił, że cieszyć się zwycięstwem mogą tylko… w drodze powrotnej do Łodzi. - Od jutra pełne skupienie na meczu z GKS-em, który już za tydzień – powiedział. Chrobry zaczyna sezon tak źle, jak kończył poprzedni. Martwi słaba postawa nowych twarzy w klubie. Lewy obrońca Jarosław Ratajczak wielokrotnie gubił krycie, a zanim został zmieniony, zdążył jeszcze złapać swoją pierwszą żółtą kartkę w nowym klubie. Marek Wasiluk, który ma być godnym następcą Seweryna Michalskiego na środku obrony, przegrywał pojedynki główkowe pomimo prawie dwóch metrów wzrostu. Łukasz Zejdler próbował przerzutów na skrzydła, ale nawet jeśli jego podania dochodziły do kolegów, ich dośrodkowania na niewiele się zdawały. Okazja do poprawy humorów już za niewiele ponad tydzień. Dwudziestego ósmego lipca Chrobry zagra na wyjeździe z GKS-em Tychy.

Tomasz Olczak Radio Plus Głogów

Jacek Manuszewski, II trener Chrobrego na pomeczowej konferencji: