Źle się to wszystko zaczyna. W ciągu dwustu siedemdziesięciu minut piłkarze nożni trenera Nicińskiego zdobyli zaledwie jednego gola, w dodatku z rzutu karnego. Dziś nawet podyktowanie jedenastki dla głogowian nic nie dało, bo strzał Przemysława Trytko obronił bramkarz gości. Tym samym w trzech spotkaniach nowego sezonu zdobywamy zaledwie dwa oczka. Strata Mateusza Machaja musiała odbić się na jakości gry pomarańczowo-czarnych. Nie jest to jednak tak, ze w ofensywie nic się nie dzieje. Chrobry dziś kilka razy zagroził Sandecji, jednak zabrakło dobrego wykończenia akcji. Na samym początku spotkania boisko musiał opuścić Szymon Nowicki, który już w pierwszej akcji został poważnie poturbowany przez rywala. Jego miejsce zajął Daniel Wajsak. Pierwsze czterdzieści pięć minut to wymiana ciosów, choć bardziej przyglądanie się sobie obu drużyn, bo niewiele działo się pod obiema bramkami. Najlepszą sytuację miał Chrobry, ale Damian Kowalczyk nie sięgnął piłki zagranej mu z boku pola karnego. A szkoda, bo była to sytuacja idealna. W 65. minucie meczu kibice zgromadzeni na stadionie odetchnęli z ulgą. Arbiter odgwizdał faul w polu karnym gości i do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Przemysław Trytko. Zgodnie z piłkarskim porzekadłem, "rzut karny to jeszcze nie gol". I o tym przekonaliśmy się dziś na własnej skórze. Strzał Przemka obronił Marek Kozioł. Do końca spotkania gospodarze próbowali, ale nieskutecznie. Trzy kolejki rozegrane, więc w głowach kibiców rodzi się pierwszy obraz tego, co czeka klub w tym sezonie. Niestety, coraz częściej na trybunach słyszy się, ze będzie to jednak walka o to, by pozostać na poziomie pierwszej ligi
Nie tak to miało wyglądać. Chrobry znów bez zwycięstwa
2018-08-04
22:11
Sandecja Nowy Sącz wywozi z Głogowa cenny punkt. Piłkarze Chrobrego byli dziś blisko wygranej, ale znów się nie udało.