Metropolita przemyski abp Adam Szal życzył nowemu biskupowi koadiutorowi diecezji rzeszowskiej "przede wszystkim łaski Bożej, pomocy Bożej, wstawiennictwa Matki Bożej". - Chcemy też życzyć, żeby tam spotkał się z życzliwością nie mniejszą, jak w archidiecezji przemyskiej, bo jestem świadom, że został zaaprobowany przez naszych kapłanów w archidiecezji przemyskiej i że będzie nie gorzej w diecezji rzeszowskiej - powiedział abp Szal.
Po odczytaniu nominacji bp Krzysztof Chudzio przyznał, że wiadomość o nowym zadaniu wywołała w nim radość, która szybko przerodziła się w dziękczynienie Bogu. - Ta radość przemienia się w wdzięczność Panu Bogu, że pomimo grzeszności, słabości, nieudolności, ciągle daje jakieś możliwości, aby pracować w Jego Winnicy powierzając coraz to nowe zadania. To staje się jednocześnie nadzieją i tą pewnością, że Boża Opatrzność, że Boża miłość, jest obecna w naszym, w moim życiu – powiedział nowy biskup koadiutor, nawiązując do swojego zawołania: „Bogu wiernemu i miłosiernemu”.
Hierarcha wyraził wdzięczność Ojcu Świętemu za zaufanie, a także podziękował swoim dotychczasowym przełożonym z metropolii przemyskiej, w tym abp Adamowi Szalowi za przyjęcie go 6 lat temu do pomocy w kierowaniu archidiecezją przemyską oraz biskupom pomocniczym za ich wyrozumiałość i otwarte serce. Przytoczył również słowa otuchy, jakie usłyszał od przedstawicieli Watykanu w momencie ogłoszenia decyzji. - W tym zmieszaniu przedstawiciele Watykanu mówią, że biskup Jan Wątroba ma tak samo dobre serce jak arcybiskup Adam Szal, więc to było takim momentem pocieszającym – wspomina hierarcha.
Biskup skierował także ciepłe słowa do kapłanów ze swojej dotychczasowej, rodzinnej archidiecezji przemyskiej, dziękując im za wielką cierpliwość i życzliwość, z którą zawsze się spotykał. Jednocześnie przyznał, że opuszczenie dotychczasowego miejsca posługi wiąże się dla niego z trudnymi emocjami. - Ta decyzja Ojca Świętego troszkę sprawia takiego pewnego wewnętrznego niepokoju i powiedzmy wprost, takiego sentymentalnego smutku – wyznał duchowny.
Pocieszeniem dla bp Chudzio jest jednak fakt, że diecezja rzeszowska i przemyska są ze sobą historycznie i geograficznie blisko powiązane. Wspomniał, że gdy przyjmował święcenia kapłańskie, obie te części tworzyły jeszcze jedną całość, a swoje pierwsze kroki duszpasterskie jako diakon stawiał właśnie w parafii pw. Matki Bożej Królowej Polski w Rzeszowie. - To jakoś tak pozwala pomyśleć, że ta jedna prowincja kościelna, jedna metropolia, tworzy taką całość. I Rzeszów jest blisko, to nie jest aż tak daleki wyjazd – zauważył.
Na koniec bp Krzysztof Chudzio poprosił wszystkich o modlitewne wsparcie w podjęciu nowych obowiązków. Wyjaśnił, że jako biskup koadiutor będzie pełnił funkcję biskupa pomocniczego, wspierając obecnego ordynariusza, biskupa Jana Wątrobę, na którym spoczywa pełna odpowiedzialność za diecezję. - I o tę modlitwę, by być dobrym pomocnikiem, to bardzo proszę – zaapelował biskup, dodając, że choć z prawa kanonicznego wynika, iż za kilka lat ma przejąć diecezję rzeszowską, to na razie skupia się wyłącznie na tym, by jak najlepiej pomóc obecnemu pasterzowi.
Źródło: ekai