Wszystko zaczęło się w lipcu 2011 roku, kiedy syna rozbolał ząb. - Poszedł do stomatologa. Ten albo przewiercił kanał, albo roztrzaskał, albo zostawił obce ciało w zębie - wspomina Krystyna Nowak. - Z tego powodu zaczęły się opuchlizna i gorączka. Drugiego dnia Szpital Narutowicza w ogóle go nie przyjął. Kazali iść z powrotem do dentysty. Przyjęła go inna dentystka, która leczyła ten ząb w gorączce - 40 stopni! Przez kolejne dni stan syna się pogarszał. Wymiotował i znów miał gorączkę. Ostatecznie trafił do szpitala im. Narutowicza. Następnie przewieziono go na hematologię szpitala Uniwersyteckiego. Zaledwie dzień później chłopak zmarł na sepsę. I tu zdaniem biegłych tkwi problem, bo lekarze z Narutowicza postawili diagnozę białaczki. - Szpital zachował należytą staranność. Diagnozowano i leczono pacjenta, tak jak powinno, czyli zgodnie z wiedzą i sztuką medyczną oraz z zachowaniem należytej staranności - odpiera zarzuty Agnieszka Marzęcka ze szpitala im. Narutowicza. Ani szpital uniwersytecki ani krakowskie pogotowie ratunkowe nie chciały komentować tej sprawy. Kolejną rozprawę wyznaczono na drugą połowę kwietnia.
Chce 8 mln złotych odszkodowania za śmierć syna
2016-02-24
10:20
Krakowianka Krystyna Nowak pozwała dwa krakowskie szpitale, pogotowie i niepubliczny zakład opieki zdrowotnej o błąd w sztuce lekarskiej. Domaga się od nich 8 milionów złotych odszkodowania za śmierć swojego syna.
Posłuchaj materiału Ewy Sas