To wydarzenie zamyka trwające przez dziesięciolecia wysiłki kolejnych papieży, którzy podejmowali próby pojednania z Bractwem. Święty Paweł VI prowadził dialog z abp. Lefebvre'em jeszcze przed rozłamem z 1988 r. Święty Jan Paweł II po nielegalnych konsekracjach ogłosił 18 lipca1988 r. Motu Proprio Ecclesia Dei, wskazując, że doszło do aktu schizmatycznego. Papież Benedykt XVI w 2009 r. uchylił ekskomunikę czterech biskupów wyświęconych przez Lefebvre'a, pragnąc otworzyć drogę do pojednania. Papież Franciszek przyznał wiernym Bractwa możliwość ważnego korzystania z sakramentu pokuty, a w określonych przypadkach także zawierania małżeństw za zgodą ordynariuszy. Mimo tych gestów pojednania Bractwo zdecydowało się ponownie dokonać konsekracji biskupich wbrew wyraźnej woli następcy św. Piotra.
Skąd wziął się konflikt?
Aby zrozumieć obecne wydarzenia, trzeba cofnąć się do Soboru Watykańskiego II (1962–1965). Sobór był jednym z najważniejszych wydarzeń w historii współczesnego Kościoła. Jego celem nie była zmiana depozytu wiary, lecz odnowienie sposobu, w jaki Kościół głosi Ewangelię współczesnemu światu.
Najbardziej widoczną reformą były zmiany w liturgii. Nie oznaczały one jednak zerwania z tradycją, lecz w wielu aspektach stanowiły powrót do praktyk pierwszych wieków chrześcijaństwa i źródeł patrystycznych. Część środowisk katolickich uznała jednak, że wszelkie zmiany są odejściem od autentycznej Tradycji. Najbardziej znanym przedstawicielem tego nurtu był francuski arcybiskup Marcel Lefebvre, który sprzeciwiał się przyjęciu dokumentów Soboru Watykańskiego II i twierdził, że jedynie jego środowisko zachowuje niezmienioną wiarę Kościoła.
Jak wyjaśnia ks. prof. Przemysław Kantyka, dziekan Wydziału Teologii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, istota sporu nie dotyczy samej treści wiary.
- Treść wiary musi pozostać nienaruszona, natomiast forma, w jakiej wyrażamy tę wiarę, może ewoluować. Grupy tradycjonalistów bardzo chciały zachować wszystko, co istniało przed Soborem Watykańskim II, i nie przyjęły jego uchwał. Utrzymywały, że to właśnie one zachowują prawdziwą i niezachwianą tradycję Kościoła, stając się - w swoim przekonaniu -„arką ocalenia” dla Kościoła, który ich zdaniem skręcił w stronę modernizmu.
Powrót do wydarzeń z 1988 roku
Historia obecnego kryzysu przypomina wydarzenia sprzed niemal czterech dekad. 30 czerwca 1988 r. abp Marcel Lefebvre, również bez zgody papieża Jana Pawła II, konsekrował czterech biskupów w Écône. Papież uznał ten czyn za akt schizmatycki.
Przez kolejne lata Stolica Apostolska prowadziła dialog z Bractwem, licząc na pełne pojednanie. Choć dochodziło do licznych gestów dobrej woli, pełna jedność nigdy nie została osiągnięta. Tegoroczne konsekracje oznaczają powrót do sytuacji sprzed 38 lat i , zgodnie z oceną Watykanu, ponowne wejście Bractwa na drogę schizmy.
Schizma nie oznacza odrzucenia wiary chrześcijańskiej. Jest świadomym zerwaniem jedności z Biskupem Rzymu oraz z Kościołem pozostającym z nim w komunii. Dla Kościoła jest to jedna z najboleśniejszych sytuacji, ponieważ narusza jedność, o którą modlił się sam Chrystus podczas Ostatniej Wieczerzy.
- Jest to kolejna rana w żywym Ciele Chrystusa. Kościół jest żyjącym Ciałem Chrystusa, dlatego każda schizma oznacza naruszenie tej jedności, o którą tak bardzo modlił się Jezus. Papież Leon XIV, pisząc list do Bractwa w 29 czerwca, przypomniał obraz bezszwowej tuniki Chrystusa, której nawet żołnierze nie odważyli się rozdzierać. Prosił Bractwo, aby po raz kolejny nie rozdzierało tej tuniki, symbolizującej jedność Kościoła - podkreśla ks. P. Kantyka.
Czy sakramenty Bractwa są ważne?
To jedno z najczęściej zadawanych pytań.
Kościół rozróżnia ważność sakramentu od jego godziwości. Konsekracje biskupie dokonane przez ważnie wyświęconych biskupów pozostają ważne sakramentalnie, jednak zostały udzielone niegodziwie, czyli wbrew prawu kanonicznemu i bez wymaganej zgody papieża.
- Sakrament święceń został udzielony ważnie, dlatego również sakramenty sprawowane przez tych biskupów pozostają ważne. Jednak zostały udzielone niegodziwie, ponieważ dokonano ich wbrew prawu Kościoła i w nieposłuszeństwie wobec Biskupa Rzymu - wyjaśnia ks. prof. Kantyka.
Jednocześnie Stolica Apostolska wskazuje, że duchowni Bractwa sprawują posługę poza pełną komunią z Kościołem, a wierni powinni trwać w jedności z papieżem oraz biskupami pozostającymi z nim w komunii.
Czy droga do pojednania została zamknięta?
Historia Kościoła pokazuje, że nawet najgłębsze podziały nie muszą być ostateczne. Kościół nie przestaje traktować członków Bractwa jako ochrzczonych braci w wierze. Komunia została poważnie naruszona, ale dialog - mimo obecnych wydarzeń - nie jest definitywnie zamknięty. To właśnie dlatego przez dziesięciolecia kolejni papieże podejmowali próby pojednania. Również dziś Stolica Apostolska nie mówi o definitywnym zerwaniu wszelkich więzi, lecz wyraża nadzieję na powrót do pełnej jedności.
Schizma pozostaje jednak głęboką raną zadaną Kościołowi. Jest dramatem rozdarcia „bezszwowej tuniki Chrystusa” i przypomnieniem, że jedność Kościoła nie jest jedynie kategorią organizacyjną, lecz należy do jego istoty. Dlatego każde odejście od komunii z Następcą św. Piotra pozostaje wydarzeniem bolesnym nie tylko dla Stolicy Apostolskiej, ale dla całego Kościoła powszechnego.
Dzisiaj, 2 lipca, Dzień później Dykasteria Nauki Wiary ogłosiła, że był to „czyn o naturze schizmatyckiej”, a jego uczestnicy zaciągnęli ekskomunikę latae sententiae.
O tle historycznym tych wydarzeń, ale i o konsekwencjach Małgorzata Oroń rozmawiała z ks. prof. Przemysławem Kantyką, dziekanem Wydziału Teologii KUL. POSŁUCHAJ!