Imiona zamiast statystyk. Wystawa „Wołyń 1943” [AUDIO +GALERIA]

Na Placu Litewskim w Lublinie otwarto wystawę Instytutu Pamięci Narodowej pt. „Wołyń 1943. Ofiary, relacje, miejsca pamięci”. Ekspozycja została przygotowana w ramach obchodów Narodowego Dnia Pamięci o Polakach - Ofiarach Ludobójstwa dokonanego przez OUN i UPA na ziemiach wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej. Jej autorami są dr Leon Popek oraz dr Paweł Sokołowski.

Wystawa prezentuje nowe spojrzenie na temat Zbrodni Wołyńskiej. Jej twórcy oparli narrację na niepublikowanych wcześniej dokumentach odnalezionych cztery lata temu w archiwum w Tarnobrzegu, relacjach świadków oraz wspomnieniach osób, które przeżyły wydarzenia z lat 1943 -1944. Głównym celem ekspozycji jest przywrócenie tożsamości konkretnym ofiarom oraz pokazanie miejsc ich spoczynku, które w wielu przypadkach do dziś pozostają bez godnego upamiętnienia.

- W oparciu o dokumenty, o relacje świadków postaraliśmy się przedstawić te miejsca, te osoby, o których właśnie świadkowie wspominają i przyporządkować te osoby poszczególnym miejscowościom, pokazać ile osób zginęło, kto z imienia i nazwiska zginął, jak oni wyglądali. Pokusiliśmy się też o pokazanie, jak wyglądają te miejsca, te doły śmierci, gdzie w dalszym ciągu leżą Polacy. Czy są upamiętnione, czy jest to skromne upamiętnienie, czy w ogóle brak jest upamiętnienia - podkreślał współautor wystawy, dr Leon Popek.

dr L. Popek: "Chcieliśmy pokazać historię ofiar ludobójstwa na Wołyniu"

Jak zaznaczył historyk, jednym z najważniejszych elementów ekspozycji są fotografie miejsc pochówku oraz dokumentacja nielicznych przeprowadzonych ekshumacji.

- Tych ekshumacji było zaledwie kilka. Jest to kropla w morzu na około dwa tysiące miejscowości, gdzie zginęli Polacy. Pokazujemy zaledwie kilkadziesiąt miejsc w jakiś sposób upamiętnionych - mówił.

Autorzy przypominają również, że ofiarami czystek etnicznych byli nie tylko Polacy.

- Ginęli nie tylko Polacy, ginęli Czesi, ginęli Ukraińcy, ginęli potomkowie Holendrów - zaznaczył dr Popek, wskazując m.in. na los mieszkańców Zamostecza w powiecie lubomelskim, spalonego i wymordowanego przez UPA 30 sierpnia 1943 roku.

Historie konkretnych ludzi

Ekspozycja składa się z kilkunastu plansz, z których każda przedstawia historię konkretnej osoby lub rodziny. Tytuły plansz pochodzą bezpośrednio z relacji świadków, którzy ocaleli z rzezi.

- Chcieliśmy tak od ogółu do szczegółu pokazać osoby, jednostki, jak one wyglądały, ich historie. Te tytuły poszczególnych plansz są wzięte dokładnie z relacji tych, co uciekli spod noża i siekiery - wyjaśnił dr Leon Popek.

Jednym z najbardziej poruszających elementów wystawy jest historia nauczycielki z Niemilii, która w listach do rodziców mieszkających w Lublinie przewidziała własną śmierć.

- Pisała, że przeczuwa, widząc sytuację, która się dzieje, że zginie, że ta pętla się zaciska, że Polaków jest coraz mniej, że w okolicy palą się wsie i giną Polacy. Jeżeli nie stanie się cud, to ona zginie. I rzeczywiście za kilka miesięcy miejscowy proboszcz powiadamia rodziców, że ich córka zginęła. Nie wiemy, gdzie znajdują się jej szczątki - opowiadał historyk.

dr L. Popek: "Tytuł każdej planszy to naoczne wspomnienia ofiar w momentu ludobójstwa"

Pamięć jako obowiązek

Wernisaż otworzył dyrektor lubelskiego oddziału IPN dr Robert Derewenda, który podkreślił znaczenie badań naukowych oraz publikowania źródeł dotyczących Zbrodni Wołyńskiej.

-Relacje naocznych świadków, które zostały złożone w czasie tej pożogi, są źródłami niepodważalnymi. Nikt z tymi dokumentami de facto nie dyskutuje. Natomiast próba stawiania w roli bohaterów zbrodniarzy jest tak głęboko nie do przyjęcia, że przede wszystkim myślimy o ofiarach Zbrodni Wołyńskiej - powiedział.

Dyrektor IPN zaznaczył również, że współczesne pokolenia mają moralny obowiązek zadbać o godny pochówek pomordowanych i zachowanie pamięci o ich losach.

- Jesteśmy im winni przede wszystkim godny pochówek jako chrześcijanie, jako spadkobiercy tej historii, jako rodacy. Nawet jeśli nie przywrócimy im życia, możemy dbać o pamięć o tych, którzy zostali zamordowani. Naszym podstawowym obowiązkiem narodowym jest właśnie dbanie o tę pamięć - podkreślił.

dr R. Derewenda: "Szczególnie dzisiaj musimy dbać o prawdę historyczną w odniesieniu doo ludobójstwa Rzezi Wołyńskiej"

Nowe wydawnictwo IPN

Podczas spotkania dr Leon Popek przypomniał również o wydaniu przez Instytut Pamięci Narodowej trzeciego tomu publikacji „Zbrodnia Wołyńska”. Publikacja zawiera kolejne dokumenty dotyczące wydarzeń z lat 1943–1944.

Pierwsza część tomu obejmuje wykazy ofiar sporządzane bezpośrednio po dokonanych zbrodniach przez pracowników Rady Głównej Opiekuńczej.

- To są nazwiska ofiar, wykazy zamordowanych – imię, nazwisko, wiek, miejscowość, okoliczności śmierci składane przez świadków nierzadko tuż po wydarzeniach. To nie są wspomnienia pisane po latach. To dokumenty sporządzane na bieżąco, często od osób rannych przebywających w szpitalach - wyjaśnił historyk.

Druga część publikacji opisuje pomoc udzielaną uchodźcom, którzy po ucieczce z Wołynia trafiali do Rawy Ruskiej i Lwowa.

- Tracili wszystko: dach nad głową, odzież, cały dobytek. Organizowano dla nich miejsca w szkołach, szpitalach, ochronkach i klasztorach, zapewniano wyżywienie i pomoc medyczną. Część z nich decydowała się nawet na wyjazd na roboty do Niemiec, licząc, że w ten sposób uratują życie swoje i swoich rodzin. Wiedzieli, że nie ma już powrotu do spalonych wsi - mówił dr Popek.

dr L. Popek: "IPN Lublin opracował trzytomowe wydawnictwo Zbrodnia Wołyńska"

Wystawa „Wołyń 1943. Ofiary, relacje, miejsca pamięci” będzie prezentowana na placu Litewskim, obok budynku Poczty Głównej w Lublinie, do 31 lipca. Ekspozycja poprzez dokumenty, fotografie, relacje świadków i osobiste historie ofiar przypomina o tragedii, która przez dziesięciolecia pozostawała nie w pełni udokumentowana, a wielu zamordowanych do dziś nie doczekało się godnego pochówku.