Przypomnijmy, do wypadku doszło we wrześniu 2024 roku. W wyniku zderzenia dwóch aut, zginął 37-letni mężczyzna, który podróżował z żoną i dziećmi. Do szpitala trafiła pasażerka, która jechała razem z Żakiem. Po wypadku, oskarżony uciekł w miejsca tragedii i nie udzielił poszkodowanym pomocy. Został zatrzymany w Niemczech, wcześniej wydano za nim Europejski Nakaz Aresztowania. Według biegłych, Żak w chwili wypadku był pijany, a do tego pędził z prędkością 226 kilometrów na godzinę. Swoją brawurową jazdę nagrywał telefonem komórkowym.
Mężczyzna był w przeszłości wielokrotnie karany, m.in. w związku z narkotykami. Miał też sądowy zakaz prowadzenia pojazdów. Prokuratura chce dla niego nie tylko wieloletniegowyroku, ale też zadośćuczynienia dla pokrzywdzonej rodziny w wysokości 600 tys. złotych. Pełnomocniczka Łukasza Żaka wnioskowała o „sprawiedliwą i proporcjonalną karę”. Przekonywała, że wobec jej klienta zastosowano medialny lincz, z góry wydając wyrok bez uwzględnienia zasady domniemania niewinności.
Na ławie oskarżonych zasiedli również koledzy Żaka, którzy pomogli mu w ucieczce. Prokuratura chce dla nich kar więzienia za utrudnianie śledztwa i nieudzielenie pomocy ofiarom. Ich obrońcy domagają się uniewinnienia.