To był wieczór, na jaki czekali kibice zgromadzeni w hali CRS. ORLEN Zastal Zielona Góra od pierwszych minut pokazał ogromną determinację i nie pozwolił Legii Warszawa przejąć kontroli nad spotkaniem. Biało-zieloni byli agresywni w obronie, walczyli o każdą piłkę i skutecznie wykorzystywali swoje okazje w ataku.
Już początek meczu zwiastował, że gospodarze nie zamierzają dopuścić do kolejnej porażki. Szybko wypracowali przewagę, a atmosferę na trybunach dodatkowo podgrzały efektowne akcje i trafienia z dystansu.
Jednym z najważniejszych elementów zwycięstwa była bardzo dobra postawa rozgrywających. Andy Mazurczak i Conley Garrison wzięli na siebie odpowiedzialność za prowadzenie gry i byli motorami napędowymi zespołu. Swoje zadania wykonali jednak także pozostali zawodnicy, a trener Arkadiusz Miłoszewski mógł liczyć na szeroką rotację składu.
Ważny wkład w końcowy sukces mieli również zawodnicy podkoszowi. Po przerwie Zastal potrafił odpowiedzieć na próbę odrabiania strat przez Legię i ponownie zbudował bezpieczną przewagę. Zielonogórzanie zachowali koncentrację do samego końca, nie pozwalając rywalom wrócić do meczu.
Był to zdecydowanie najlepszy występ ORLEN Zastalu w tej finałowej serii. Zielonogórzanie imponowali zaangażowaniem, energią i zespołową grą, a ich zwycięstwo sprawiło, że walka o mistrzowski tytuł pozostaje całkowicie otwarta.
Po wygranej 85:73 stan rywalizacji wynosi 2:2. Finałowa seria przenosi się teraz do Warszawy, a jedno jest już pewne – kibice zobaczą co najmniej sześć spotkań, a emocji w walce o mistrzostwo Polski z pewnością nie zabraknie.