Wolontariacka pomoc bezdomnym jest organizowana w Lublinie przez cały rok, a wraz ze spadkiem temperatur przybiera bardziej intensywną formę. Korzystają z niej wszyscy potrzebujący.
- Jestem bezdomna i ta pomoc jest mi bardzo potrzebna. Przychodzę tu codziennie, żeby zjeść gorący posiłek, ale też żeby wziąć kąpiel, czy zmienić ubranie, bo o to też trzeba zadbać - mówi nam jedna z kobiet, które korzystają z wolontariackiego wsparcia.
Gorący Patrol powstał po to, by pomóc osobom bezdomnym przetrwać zimę. To projekt ks. Mieczysława Puzewicza. Duchowny realizuje działania razem z Centrum Wolontariatu.
- Aktualnie ruszyła już 22 edycja programu. Jak zawsze wydajemy gorące kolacje, ale też opatrunki, leki i ubrania - mówi ks. Mieczysław Puzewicz, organizator pomocy, wolontariusz i delegat lubelskiego metropolity ds. osób wykluczonych.
Jak zapowiada - wsparcie stacjonarne, to jedna z form pomocy Gorącego Patrolu. Są także akcje wyjazdowe do tych, którzy z różnych powodów nie dotrą na miejsce.
- Ruszyliśmy z Gorącym Patrolem, a wkrótce uruchomimy również Mobilny Patrol. To dojazdowa forma pomocy. Oprócz tego, że przyjmujemy potrzebujących w naszym punkcie, to docieramy też do tych, którzy żyją w miejscach całkowicie odosobnionych - wyjaśnia ks. Mieczysław Puzewicz.
Duchowny zaznacza, że pomoc jest udzielana wszystkim, którzy potrzebują takiego wsparcia. Ma zresztą nie tylko materialny wymiar.
- Z każdym rokiem przybywa ludzi ubogich i bezdomnych. Jest wiele osób, które nie wytrzymują tempa i sobie po prostu nie radzą. Wypadają na wirażu, potem zaczyna się uzależnienie, rozpad rodziny, utrata pracy, w końcu bezdomność. Ważne jest, żeby złapać z takimi osobami kontakt i przywrócić im wiarę w to, że mogą zmienić swoje życie. Jeśli to ziarno wiary w nich się pojawi, to trzeba je tylko rozniecić. Bogu dzięki są takie osoby, którym się udało. Niektóre żyły w zawaliskach i pustostanach, a dziś mają dom i pracę. Są również aktywnymi wolontariuszami i pomagają innym bezdomnym - dopowiada ks. Puzewicz.
Na to duszpasterskie wsparcie wskazują również sami bezdomni. Jak mówią - uwierzyć w siebie po wielu skomplikowanych przejściach nie jest bowiem proste.
- Ks. Mietek potrafi wsłuchać się w problemy człowieka. To taki ksiądz-dusza. Nie odmówi pomocy i jak może, to pomoże. Ta pierwsza pomoc jest najbardziej potrzebna. Ciepłe jedzenie, ubranie, potem rozmowa - przyznaje grupa mężczyzn, która również korzysta z pomocy Gorącego Patrolu.
Lubelskie wsparcie dla osób bezdomnych jest udzielane codziennie. Aktualnie odbywa się w punkcie przy ul. 1-go Maja.
- Mamy stałą grupę osób, które przychodzą do naszego punktu, ale też każdego dnia dochodzą nowe. Ze stołówki korzysta od 60 do ponad 100 osób. Są to zarówno mężczyźni, jak i kobiety - przyznaje Aneta Urlich, jedna z wolontariuszek Gorącego Patrolu.
Obecnie wolontariacki punkt pomocy bezdomnym działa jeszcze przy ul. 1-go Maja w Lublinie. Wkrótce jednak zmieni lokalizację.
- To będzie dużo większy lokal. Aktualnie jest przystosowywany do potrzeb osób bezdomnych. Robimy to własnymi siłami, oczywiście z pomocą tych, którym służymy. Wiele z tych osób ma dużo umiejętności i kompetencji - dopowiada ks. Puzewicz.
Nowy wolontariacki punkt osobom bezdomnym będzie działać przy ul. Krochmalnej. Gorący Patrol przeniesie się tam jeszcze w tym roku.