Tydzień Modlitw o Powołania kapłańskie, zakonne i misyjne rozpocznie najbliższa, IV niedziela wielkanocna. Jest obchodzona jako 60. Światowy Dzień Modlitw o Powołania i nazywaną także Niedzielą Dobrego Pasterza. W tym roku odbędzie się pod hasłem "Powołani w Kościele", co również jest odpowiedzią na zmniejszającą się liczbę powołań.
- Przed laty mieliśmy wręcz boom powołaniowy, a seminarium pękało w szwach, bo klerycy nie mieścili się w gmachu. Swego czasu nawet jeden rocznik seminarzystów musiał zamieszkać w Domu Rekolekcyjnym na Podwalu - mówi nam lubelski bp Mieczysław Cisło, dawniej rektor lubelskiego seminarium.
Jak podkreśla hierarcha - przyczyn takiego wzrostu było wiele. Przede wszystkim to duszpasterska formacja młodych i ogromny wpływ autorytetów.
- Ten wzrost bez wątpienia nastąpił po tym, jak kard. Karol Wojtyła został papieżem. Następował jednak też i wcześniej. Wpływ na to miał ruch oazowy i dzieło Sługi Bożego, ks. Franciszka Blachnickiego. To była bardzo pogłębiona formacja i z tego środowiska pochodziło bardzo dużo powołań. Podobnie zresztą było w środowisku ministrancko-lektorskim - zaznacza bp Mieczysław Cisło.
Hierarcha wskazuje, że aktualnie również potrzeba mocnego duszpasterstwa prowadzonego wśród młodzieży. Szczególnie, że na jej kondycję wpływają także nowe czynniki społeczne.
- Przede wszystkim dziś nie ma prawie rodzin wielodzietnych i jest mniej ludzi młodych. Do tego coraz więcej rodzin jest zdekompletowanych, czyli rozbitych. To wszystko powoduje pewne psychiczne obciążenie dzieci - dodaje bp Cisło.
Zdaniem naszego rozmówcy nie bez wpływu na mniejszą liczbę powołań są także media, szczególnie internetowe. Jak zaznacza - dużo w nich agresji skierowanej w stronę Kościoła.
- Jest tam dużo hejtu i treści antyklerykalnych. Młodzież nimi nasiąka i rodzi się w niej bunt przeciwko Kościołowi. Dziś musimy wychowywać młodych także do krytycznego odbioru medialnego, bo stają się ofiarą tego często niemoralnego edukatora - mówi biskup.
Hierarcha dostrzega też, że dziś, choć mniej jest powołań, to za to bardziej dojrzałych. Seminaria coraz częściej wybierają bowiem ludzie po studiach.