Uroczysta Msza Święta stała się okazją nie tylko do dziękczynienia za wspólnie przeżyte lata, ale także do złożenia świadectwa wiary, wierności i trwałości rodzinnych więzi.
W parafii od lat pielęgnowana jest tradycja spotkań jubileuszowych. Każdego roku zapraszane są pary obchodzące okrągłe rocznice ślubu, aby razem z rodzinami i wspólnotą parafialną podziękować Bogu za otrzymane łaski.
– Najważniejsze nie są pamiątkowe dyplomy, choć również mają swoją wartość. Istotą tego dnia jest wspólna modlitwa i wdzięczność za życie przeżyte razem – podkreśla ks. Wiesław Kosicki, proboszcz parafii Matki Bożej Fatimskiej.
Jak zaznacza duszpasterz, jubileusze przypominają o tym, jak wielką wartością pozostaje małżeństwo i rodzina budowane na fundamencie chrześcijańskich wartości.
– Ci małżonkowie są świadkami tego, że słowa przysięgi: „Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci” można wypełniać przez całe życie. Dziś są rodzicami, dziadkami, a często także pradziadkami, przekazując kolejnym pokoleniom nie tylko życie, ale również wartości – mówi proboszcz.
Homilię podczas uroczystości wygłosił ks. Tomasz Ślusarczyk. Kapłan zwrócił uwagę, że wiara nie polega na ślepym posłuszeństwie, lecz na odpowiedzi człowieka na działanie Boga.
- Bóg najpierw daje człowiekowi znaki swojej obecności i opieki, a dopiero potem zaprasza do przymierza. Wiara nie jest skokiem w ciemność, ale drogą zaufania - mówił.
Kaznodzieja porównał relację człowieka z Bogiem do małżeńskiej przysięgi, która wymaga codziennego potwierdzania i odnawiania.
- Decyzja podjęta przed ołtarzem przed 25, 40, 50 czy 60 laty nie jest zamkniętą historią. To wybór, który trzeba potwierdzać każdego dnia poprzez miłość, wierność i odpowiedzialność za drugiego człowieka - podkreślał.
Kapłan zachęcał również wiernych do codziennego apostolstwa realizowanego w prostych gestach dobra.
- Nie każdy jest powołany do wielkich czynów, ale każdy może ofiarować drugiemu człowiekowi swój czas, obecność i nadzieję. To właśnie w ten sposób zwycięża dobro - zaznaczył.
Najbardziej poruszającą częścią uroczystości były jednak świadectwa samych jubilatów. Państwo Wiesława i Zbigniew, obchodzący diamentowe gody, nie ukrywają, że wspólne życie przynosi zarówno chwile radości, jak i doświadczenia trudne.
- Burze były i sztormy też się zdarzały. Ale najważniejsze są miłość, wytrwałość i wzajemne zrozumienie - mówią zgodnie małżonkowie.
Podobnie o tajemnicy trwałego związku opowiadają Maria i Stanisław, świętujący złote gody.
- W małżeństwie potrzebne są miłość, cierpliwość i ustępliwość. Czasem jedno musi ustąpić drugiemu. Trzeba też umieć cieszyć się wspólnym życiem - podkreślają.
Pytani o to, co pozwoliło im przetrwać pół wieku razem, bez wahania wskazują na wiarę.
- Wiara pomaga przejść przez trudności i dotrzymać złożonej przysięgi - mówią jubilaci.
Święto małżeńskich jubileuszy było nie tylko okazją do wspomnień i wzruszeń, ale również żywą lekcją dla młodszych pokoleń. W czasach, gdy trwałość relacji bywa wystawiana na próbę, świadectwo par przeżywających wspólnie kilkadziesiąt lat pokazuje, że miłość nie jest jedynie uczuciem, lecz codzienną decyzją o byciu razem - w zdrowiu i chorobie, w chwilach radości i doświadczeń.
To właśnie takie historie przypominają, że najpiękniejsze jubileusze rodzą się z wierności małym gestom powtarzanym każdego dnia.