Koniec "wolnej amerykanki" w busach i jazdy bez odpoczynku. Przepisy obowiązują od dwóch tygodni a już za ich nieprzestrzeganie sypią się kary. Wynoszą do kilkunastu tysięcy złotych, w euro suma jest znacznie wyższa. - Nie warto ryzykować, lepiej być przygotowanym na nowe regulacje - uważa Maciej Kulka, lubelski ekspert branży transportowej.
- Jeżeli chodzi o zmiany w transporcie to są one dosyć bardzo mocne. 1 lipca 2026 roku dla kierowców samochodów, których dopuszczalna masa całkowita przekracza 2,5 tony, czyli tak zwanych "busów", w transporcie międzynarodowym wszedł obowiązek posiadania tachografów cyfrowych, czyli tak jak kierowcy autobusów czy ciężarówek już to od wielu, wielu lat mają. Dla tych osób jest to nowość. Już są pierwsze, niestety negatywne, wyniki dla firm transportowych. Kontrola niemiecka Balm już stwierdziła kilka takich przypadków, gdzie przewoźnicy wjechali na teren Niemiec bez tachografów cyfrowych. To są potężne kary. W Polsce to jest 12000 zł - kara za nieposiadanie licencji, 1000 zł - za nieposiadanie tachografu. W Niemczech są to już kary odpowiednio w euro. W związku z powyższym ci przewoźnicy, którzy wykonują ten przewóz, powinni przeszkolić również swoich pracowników po to, żeby i im i sobie no nie zapewnić takich negatywnych przykrych wspomnień - radzi Maciej Kulka.
- Tutaj chodzi o zapanowanie nad czasem pracy kierowców. Mamy również pewien taki absurd, bo kierowcy, którzy jeżdżą tymi busami, to są kierowcy posiadający prawo jazdy kategorii B. Oni nie mogą mieć żadnych kursów specjalistycznych, takich ustawowych, jak mają kierowcy zawodowi. Więc tutaj pracodawca musi ich przygotować do tego, żeby te przepisy dotyczące czasu pracy, obsługi tachografów zdobyli - dodaje ekspert.
Obowiązek posiadania tachografu nie zależy od daty pierwszej rejestracji pojazdu. To oznacza, że urządzenie muszą mieć też busy już eksploatowane.