- Widzewowi pomogła szybko strzelona bramka. Wymagam więcej od siebie i zespołu - powiedział trener Motoru, Mateusz Stolarski.
- Nie będę koloryzował. To było bardzo słabe spotkanie w naszym wykonaniu. Wymagam zdecydowanie więcej od siebie, od zespołu. Myślę, że całościowo mecz nie porywał. To było takie spotkanie, gdzie nie było zbyt wielu sytuacji bramkowych. Na pewno Widzewowi pomogła szybko strzelona bramka po stałym fragmencie gry. Potem dobrze zarządzał wynikiem, dobrze utrzymywał wynik, chciał być nastawiony na odbiór piłki w środku i kontrę. Nie dopuszczał nas do zbyt wielu sytuacji. Jeżeli już się dostaliśmy w pole karne, to czegoś zabrakło, tak jak przy strzale Karola Czubaka głową czy zagraniu Kacpra Karaska w 86 minucie. W tych sytuacjach dobrze bronili obrońcy Widzewa lub bramkarz. Podsumowując, więcej wymagam od siebie, więcej wymagam od zespołu. Teraz dopadła nas taka seria - dwa punkty w czterech meczach. To nie jest zbyt dobry rezultat, biorąc pod uwagę jak punktowaliśmy wcześniej. Mamy cztery mecze, 12 punktów do zdobycia, no i musimy szukać gdzieś indziej tych punktów. Na pewno spodziewałem się Widzewa walczącego, bo to jest bardzo duży klub i tutaj trzeba pokazać tą swoją mentalność. Natomiast moim zdaniem Widzew nie podchodził do nas wysoko. Miał wysokie ustawienie, ale nie był zainteresowany pressingiem. Na naszej połowie raczej mieliśmy możliwość swobodnego grania, natomiast za bardzo graliśmy od strony do strony piłkę, zamiast kierować ją bezpośrednio pomiędzy linię albo za linię obrony. Dlatego też ta gra wyglądała tak jak Widzew chciał, czyli zapewne żebyśmy nie robili postępu w grze i dodatkowo w odbiorach mógł wyprowadzać kontrataki. Po takim występie, jak zaprezentował mój zespół, muszę się mocno skupić na tym, jak możemy grać lepiej - podsumował szkoleniowiec Motoru.
Trzeba będzie zagrać lepiej u siebie w starciu z rozpędzonym Lechem Poznań. "Kolejorz" w niedzielę rozbił 4-0 Legię Warszawa. Spotkanie Motor - Lech odbędzie się na Arenie 2 maja. Pierwszy gwizdek o 20:15.