Alarm bombowy w Nowym Targu - winny prezes jednego z banków!

2014-10-30 15:08

Jedna z pracujących w centrum Nowego Targu kobiet zaalarmowała policję, że na przednim siedzeniu jej samochodu leży tajemnicza aktówka.

Fot. Małopolska Policja
Autor: Archiwum serwisu

Okazało się, że auto było cały dzień otwarte i w tym czasie doszło do pomyłki. Prezes jednego z banków zamiast do swojego auta wrzucił teczkę do samochodu kobiety. - Mieliśmy podejrzenie, że może tam być materiał wybuchowy - mówi Roman Wolski, rzecznik prasowy nowotarskiej policji. - Sprowadziliśmy psa, który był szkolony specjalnie do odnajdywania środków pirotechnicznych. Pies oznaczył nam niebezpieczną substancję, która mogła być użyta do stworzenia ładunku wybuchowego. Na tej podstawie zostali wezwani pirotechnicy z Krakowa. Policja i straż pożarna zabezpieczyły rejon podejrzanego samochodu. Ewakuowano 50 okolicznych mieszkańców. O godzinie 1.00 w nocy po prześwietleniu tajemniczego pakunku okazało się, że w środku są przewody. Policja wezwała kolejną ekipę pirotechników, która wywiozła walizkę i zdetonowała w bezpiecznym miejscu. Walizka należąca do prezesa jednego z banków rzeczywiście miała w środku ładunek wybuchowy. Został on zamontowany jako zabezpieczenie przed... kradzieżą. Ładunek miał eksplodować, jeśli ktoś nieuprawniony chciałby otworzyć walizkę.