- Zakopane gości nas już po raz siódmy. Za każdym razem idea, która nam przyświeca jest ta sama: by budować świadomość tej choroby, która jest ciężka, genetyczna i nieuleczalna. Do niedawna rokowania dla chorych były bardzo złe. Obecnie dzięki rozwojowi medycyny, dostępowi do leków, chorzy mają szansę na lepsze i dłuższe życie. Nadal jest to jednak choroba nieuleczalna – mówi Magdalena Czerwińska-Wyraz z Towarzystwa.
W biegu startowali ludzie zdrowi, ale i ci, którzy zmagają się z mukowiscydozą. Ruch fizyczny jest bowiem dla nich formą rehabilitacji.
- Jak ja byłam mała, to raczej panowało przekonanie, że jesteśmy słabsi, nie mamy siły i nie powinniśmy ani biegać, ani jeździć na rowerze. Tymczasem sport pomaga, poprawia wyniki, pomaga oczyszczać płuca – mówi Joanna Baczul, chora ma mukowiscydozę, członek zarządu Polskiego Towarzystwa Walki z Mukowiscydozą. - Trzeba jednak pamiętać, że pokonanie dystansu 5 kilometrów dla chorych to naprawdę duże wyzwanie. Zwłaszcza na początku. Gdy człowiek zaczyna biegać, wątpi w siebie. Bo już po 100-200 metrach jest ogromna zadyszka. Dlatego naprawdę trzeba mieć dużo wytrwałości w sobie, próbować i walczyć.
W biegu wystartowali przedstawiciele sponsorów, ale i ambasadorzy Towarzystwa. Kolejny rok z rzędu na starcie pojawiła się Justyna Kowalczyk-Tekieli. Sama przyznała, że te zawody stały się już dla niej i jej rodziny tradycją.
- Jestem wdzięczna, że mogę w ten sposób pomagać. Sami chorzy żyją tym biegiem. Przygotowują się miesiącami, by przebieg, przejść, albo po prostu tu być i z boku uczestniczyć. I to jest niesamowite – mówiła Justyna.
Towarzystwo może liczyć na środki od sponsorów biegu, a także za pakiety startowe zakupione przez zawodników. Zebrane środki zostaną przeznaczone na rehabilitację chorych. Biegowi patronuje Radio Plus.